Ciasto z sokiem Kubuś

Znacie ciasto i nazwie shrek lub Kubuś (przepis na Kubusia podawałam Wam tutaj). Krem budyniowy na bazie soku Kubuś lub Pysio nadaje mu niepowtarzalnego smaku. Dziś zrobiłam podobne ciasto jednak troszkę przeze mnie zmodyfikowane. Smak nieco inny ale zapewniam, że pyszny.Składniki:

Ciasto:

5 jajek

5 łyżek cukru

5 łyżek mąki pszennej (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

5 łyżek mąki ziemniaczanej

2 łyżki oleju

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Poncz:

Sok wyciśnięty z 1 cytryny

1 łyżką cukru pudru

4 łyżki wody

Masa budyniowa:

1 lite zielonego soku Kubuś lub Pysio

3 duże budynie śmietankowe - na 3/4 litra mleka (u mnie Delecta)

Masa śmietanowa:

400 ml śmietanki 30% ( u mnie Łaciata)

1 galaretka ( u mnie wieloowocowa Wodzisław)

3/4 szklanki wrzątku

Dodatkowo:

2 opakowania delicji (u mnie Wedel)

2 galaretki  (u mnie leśne owoce Delecta)

800 ml wrzątku

Białka ubijamy na sztywno. Stopniowo dodajemy cukier, przesiane mąki, proszek do pieczenia i olej. Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wlewamy ciasto. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni . Pieczemy ok 30 minut. Studzimy.

Z podanych składników przygotowujemy poncz. Nasączamy biszkopt. 

W 1,5 szklanki soku Kubuś rozprowadzamy budynie. Resztę soku zagotowujemy, wlewamy rozrobiony budyń i gotujemy aź masa będzie gęsta ( uważamy aby budyń się nie przypalił). Gorącą masę wykładamy na biszkopt. Pozostawiamy do ostygnięcia.

Galaretkę rozpuszczamy w 3/4 szklanki wrzątku. Studzimy. Śmietanę ubijamy na sztywno, dodajemy zimną galaretkę. Masę wykładamy na ciasto.

Na masę śmietanową wykładamy delicje ( czekoladą do góry). Pozostawiamy do stężenia.

Galaretki rozpuszczamy w 800ml wrzątku. Studzimy. Lekko tężejącą galaretkę wylewamy na delicje. Pozostawiamy do stężenia.  

Smacznego 😊

Karnawałowe rozetki

Karnawał w pełni. Pączki, faworki i inne smakołyki widać na każdym kroku. A ja dla odmiany w okresie karnawału robię również pyszne i chrupiące karnawałowe rozetki. Pamiętam jak kiedyś robiła je moja mama, foremka pozostała jeszcze z czasów mojego dzieciństwa a jakiś czas temu mój zestaw powiększył się dzięki teściowej. Dziś wyciągnęłam je z dna szuflady i takim sposobem są moje ulubione rozetki. Składniki:

1 szklanka mąki pszennej (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

1,5 łyżeczki cukru

250 ml mleka

2 duże jajka

2 łyżki spirytusu lub wódki

Dodatkowo:

olej lub smalec do smażenia

cukier puder do oprószenia

Wszystkie składniki bardzo dokładnie miksujemy.  Ciasto powinno mieć konsystencję nieco gęściejszą od ciasta naleśnikowego. 

Olej wlewamy do rondelka do wysokości rozetki, dobrze rozgrzewamy. Foremkę do rozetek wkładamy  do tłuszczu i również rozgrzewamy. Gorącą zamoczyć w cieście do wysokości 3/4 (nie moczymy w cieście całej foremki ponieważ będziemy mieli problem ze zdjęciem go podczas smażenia), następne zanurzamy w tłuszczu. Ciasto powinno samo po chwili odpaść (jeśli nie odpadnie pomagamy sobie np. patyczkiem do szaszłyka). Pieczemy na złoty kolor z obu stron, odsączamy na ręczniku papierowym nadmiar tłuszczu. Posypujemy cukrem pudrem.  

Smacznego 😉

 

Kroker od Indykpol – pomysł na obiad? Czemu nie?

Odkąd zostałam mamą staram się regularnie przygotowywać świeże posiłki dla moich dzieci. Czasem robię małe odstępstwo i przygotowuję posiłki na dwa dni. Dzieciaki mają wtedy domowy obiad a my staruszki pozwalamy sobie na coś na szybko. Ostatnimi czasy w moje ręce dzięki portalowi Streetcom wpadła nowość od firmy Indykpol - Krokery. Do tej pory firma Indykpol kojarzyła mi się przede wszystkim ze smacznymi wędlinami drobiowymi. 

KROKER TO INNOWACJA W KATEGORII DAŃ GOTOWYCH To schłodzone danie gotowe dostępne na tacce z atrakcyjnym nadrukiem pokazującym propozycję podania oraz instrukcję przygotowania. Okienko w nadruku umożliwia obejrzenie produktu znajdującego się w tacce. W opakowaniu znajduje się 6 sztuk, w kształcie walca o wymiarach 3,5 x 7 cm.

Produkt spełnia oczekiwania szerokiego grona Konsumentów, którzy nie lubią lub nie mają czasu gotować, a poszukują bardziej naturalnych (bez konserwantów), zbliżonych smakiem i jakością do domowych potraw. 

Na pierwszy rzut oka krokery wyglądają jak tradycyjne krokiety - pewnie niektórzy pomyśleli, że to właśnie tego typu danie. Już wyprowadzam Was z błędu. Kroker jest produktem o 3 wyraźnie widocznych warstwach: pyszne mięso, polskie, starannie wyselekcjonowane i puszyste ziemniaki, a także chrupiąca panierka. 

Skład: ziemniaki 60,5 %, mięso z indyka 30,5 %, panier 7,4 % (kaszka kukurydziana, mąka ryżowa, kasza gryczana, sól, aromat), mąka kukurydziana, tłuszcz z indyka, skrobia ziemniaczana, skóry z indyka, olej rzepakowy, sól, skrobia ryżowa, maka ryżowa, przyprawy ( w tym gorczyca), ekstrakt przypraw, aromaty, maltodekstryna, jaja kurze w proszku, cebula prażona, susze warzywne (marchew, pasternak, cebula, pietruszka - nać).

Krokery to świetny pomysł na szybki obiad. Łatwe w przyrządzeniu, wystarczy tylko wrzucić na patelnię, do piekarnika lub po prostu podgrzać w mikrofali.

Krokery to:

  • najwyższej jakości polskie surowce
  • smaczny i pożywny posiłek dla całej rodziny
  • produkt bez konserwantów
  • łatwy i szybki do podgrzania posiłek
  • gwarancja jakości Indykpol

Krokery ze względu na brak konserwantów można podawać również dzieciom. Mój starszy syn po spróbowaniu od razu zażyczył sobie na kolację porcję smakołyka. 

Krokery smakują zarówno same, z dodatkiem surówek, sałatek, czy jak tradycyjne krokiety z filiżanką czerwonego barszczu. To fajny pomysł kiedy nie macie czasu na przygotowanie posiłku lub nie lubicie gotować.

W ofercie Indykpol są dostępne 2 warianty smakowe krokerów:

  • krokery z indyka
  • krokery drobiowo-wieprzowe

Możecie je dostać w większości sklepów (choć wariant drobiowo-wieprzowy jest trudniej dostępny). Koszt opakowania zawierającego 6 krokerów ok 6-7 zł. 

Ja polecam. A Wy znacie już krokery? Smakowały Wam? Dla mnie będą fajną alternatywą kiedy w głowie zagości kuchcikowa pustka.

Chcecie na własnej skórze sprawdzić jak wygląda udział w kampaniach? Zapraszam do rejestracji tutaj.

 

Ciasto drożdżowe z kruszonką

Często wspomnieniami wracam do lat dzieciństwa i do pobytów u mojej ukochanej babci Józi. To była wspaniała kobieta, pełna ciepła i miłości. Uwielbiałam spędzać u niej czas ferii czy wakacji. Jej dom na nasz przyjazd zawsze pachniał domowymi wypiekami. Od drzwi czuć było unosząc się w powietrzu zapach ciasta drożdżowego. Babcine ciasta były najlepsze pod słońcem. Z marmoladą, serem czy po prostu zwykle z kruszonką wprost rozpływały się w ustach. Do dziś uwielbiam zarówno smak jak i zapach takich ciast. Dlatego właśnie dziś mam dla Was przepis na taki cudowną drożdżówkę. 

Na początek uwaga!!! Aby ciasto nam się udało wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową!!!

Składniki:

1 kg mąki pszennej (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

4 żółtka

2 całe jajka

1 szklanka cukru (jeśli lubicie słodsze ciasta możecie dać nieco więcej cukru)

1 szklanka mleka

1/2 kostki masła

10 dkg drożdży (dałam drożdże Babuni)

Kruszonka:

5-6 łyżek mąki pszennej

1/2 kostki masła

1/2 szklanki cukru 

W kubku rozcieramy drożdże z 1 łyżeczką cukru, 1 łyżeczką mąki i 1/4 szklanki letniego mleka. Rozczyn przykrywamy i pozostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.

Jajka i żółtka ucieramy z cukrem na puszystą masę. Masło roztapiamy i studzimy.  Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy masę jajeczną, roztopione masło i wyrośnięty rozczyn. Wyrabiamy aż pojawią się pęcherzyki powietrza a ciasto zacznie odstawać od naczynia.  Jeśli ciasto bardzo klei nam się do rąķ możemy podsypać jeszcze odrobiną mąki, uważajmy jednak aby ciasto nie było za ścisłe. Wyrobione ciasto formujemy w kulę, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. 

Z masła, mąki i cukru robimy kruszonkę. Wkładamy do lodówki.

Wyrośnięte ciasto ponownie wyrabiamy. Dzielimy na dwie części. Keksówki smarujemy masłem, wykładamy ciasto i pozostawiamy w blaszkach do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto smarujemy roztrzepanym jajkiem, na wierzch ścieramy kruszonkę.

Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 45 minut

Lubicie takie ciasta? A może macie inny przepis na pyszną drożdżówkę? Za jakiś czas podzielę się z Wami przepisem na drożdżówkę dla leniwych. 

Smacznego 🙂

 

 

BeBeauty – łagodzący żel-krem do mycia twarzy

Sieci dyskontowe coraz częściej wprowadzają do sprzedaży kosmetyki produkowane na ich zlecenie i pod nazwą ich marki. Produkty te kuszą zazwyczaj swoją ceną ale jednocześnie wydaje nam się, że to co tanie musi być złe. Czy tak jest? Pod lupę wzięłam ostatnio żel krem do mycia twarzy zakupiony w Biedronce. Jakie są moje wrażenia po kilkukrotnym użyciu? O tym za chwilę - najpierw przybliżę Wam sam produkt. Be Beauty Sensitive to żel-krem do mycia twarzy przeznaczony do skóry suchej i wrażliwej.

Żel - krem łagodnie oczyszcza skórę twarzy i oczu z makijażu i zanieczyszczeń, nie powodując wysuszenia. Delikatna formuła żelu koi podrażnienia i pozostawia uczucie komfortu. Wyciąg z owocu noni działa na skórę antyoksydacyjnie i odżywczo, dodaje energii oraz wspomaga jej naturalną ochronę. Zawarta w żelu gliceryna utrzymuje optymalny poziom nawilżenia. Skóra po użyciu żelu jest oczyszczona, nawilżona i ukojona. 

Żel - krem zamknięty jest w niewielkiej 150 ml butelce z wygodną pompką ułatwiającą jego dozowanie. Ma dość gęstą konsystencję, która jest jego zaletą - preparat można łatwo rozprowadzić na dłoniach, nie spływa, dozowanie jest precyzyjne.

Krem lekko pieni się rozprowadzony na twarzy, ma bardzo przyjemny, lekki, orzeźwiający zapach. Pomimo zastosowania środków zapachowych krem nie podrażnia nawet wrażliwej skóry. 

Skóra po użyciu kremu jest dokładnie oczyszczona, wydaje się być odżywiona, nawilżona. Staje się gładka i przyjemna w dotyku a co najważniejsze po osuszeniu skóry nie ma efektu jej napięcia.

Żel - krem ma naprawdę wiele plusów

  • bez parabenów
  • bez sztucznych barwników
  • kompozycja zapachowa bez alergenów
  • hypoalergiczna formuła
  • testowany dermatologicznie na skórze wrażliwej. 

Jak widać nie wszystko co tanie musi być złe. Żel-krem w sieci Biedronka kosztuje niecałe 5zł a jest naprawdę super, a do tego jest bardzo wydajny. Polecam. Moja skóra jest naprawdę wymagająca a krem w 100% spełnia moje oczekiwania.

A Wy polecacie jakieś kosmetyki z dyskontów? Próbowaliście już? Dajcie znać w komentarzu.

Szarlotka z bezą

Powiem Wam szczerze, że po tych wszystkich świątecznych kremowych wypiekach naszła mnie ochota na szarlotkę. Jabłek w domu nigdy nie brakuje, szarlotkę robi się szybko więc wkroczyłam do kuchni i tym sposobem powstała szarlotka z bezą. Słodka, chrupiąca beza idealnie komponuje się z kwaskowatym smakiem jabłek. Cudo... Musicie koniecznie spróbować. Składniki:

Ciasto:

2 szklanki mąki pszennej (u mnie szymanowska Polskie Młyny)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 szklanka cukru

150 g masła

5 żółtek

szczypta soli

Beza:

5 białek

2 szklanki cukru

Dodatkowo:

2 kg jabłek

cukier do smaku

cynamon (u mnie Kotanyi)

galaretka cytrynowa (u mnie dr. Oetker)

Z podanych składników zagniatamy ciasto. Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Spód wyklejamy ciastem, nakłuwamy widelcem. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180°. Wstawiamy ciasto, zapiekamy ok 20 min

Jabłka obieramy, kroimy w kostkę, dusimy do miękkości. Dodajemy do smaku cukier i galaretkę w proszku. UWAGA!!! Jabłka nie mogą być zbyt słodkie. Wykładamy na zapieczone ciasto. Wierzch posypujemy cynamonem.

Białka ubijamy na sztywno. Stopniowo dodajemy cukier. Pianę wykładamy na jabłka. Całość pieczemy ok 40 minut w temp 150° 

Lubicie takie ciasta? Zapraszam do skosztowania.

Smacznego 😉

 

SOS dla kruchych i łamliwych pzanokci -jak działa odżywka Eveline Cosmetics

Kruche i łamliwe paznokcie to moja zmora od ładnych paru lat. Nie pomagają żadne suplementy diety, olejki, domowe odżywki... Poprawa następuje na krótki czas a potem znów paznokcie rozdwajają się i nie ma miesiąca aby wszystkie były jednej długości (no chyba, że skrócę je na maksa). Co jakiś czas kupuję jednak odżywki do paznokci (o jednej z nich pisałam Wam tutaj). Od jakiegoś czasu stosuję kolejny produkt Eveline Cosmetics SOS dla kruchych i łamliwych paznokci. 

Wielozadaniowa, ekstremalnie wzmacniająca odżywka to szybka pomoc dla kruchych i łamliwych paznokci. Kompleksowa, silnie działająca kuracja jest idealnym rozwiązaniem dla słabych, zniszczonych i rozdwajających się paznokci. Odbudowująca formuła z witaminami, wapniem i kolagenem precyzyjnie łączy się z płytką paznokciową, odbudowuje, regeneruje i maksymalnie ją utwardza. W ciągu 10 dni kuracji SOS paznokcie z dnia na dzień stają się nieprawdopodobnie mocne, elastyczne i piękne.

Sposób użycia: Codziennie nakładaj jedną warstwę preparatu na paznokcie. Po trzech dniach zmyj nałożone warstwy i rozpocznij czynność ponownie. Stosuj regularnie, gdyż każda nakładana warstwa dogłębnie penetruje paznokieć, zapewniając ekstremalne wzmocnienie i utwardzenie płytki.

Odżywka zamknięta jest w standardowej 5 ml buteleczce z aplikatorem w formie pędzelka, ma konsystencję nieco rzadszą od lakieru do paznokci, nie spływa z paznokcia, dobrze pokrywa płytkę i nadaje jej połysk. Duży plus daję jej za krótki czas wysychania. Jedyna jej wada to niebyt przyjemny, drażniący zapach.

Odżywki używałam zgodnie ze wskazówkami producenta 10 dni. Po tym czasie mogę stwierdzić, że moje paznokcie są w rzeczywiście lepszej kondycji. Stały się twardsze, odporniejsze na złamania, mniej kruche. Zmniejszyło się także ich rozdwajanie, powierzchnia paznokci stała się gładsza i równa.  Moje paznokcie znów wracają do formy. Może jeszcze nie wyglądają idealnie ale na pewno są mocniejsze, wyglądają zdrowiej. Choć słyszałam wiele negatywnych opinii na temat odżywki ja daję jej 5+. Jak widać każdemu odpowiadają inne preparaty - moim paznokciom odzywka pomogła. Teraz mam zamiar używać jej jako lakieru bezbarwnego lub bazy pod kolor. Jak długo paznokcie utrzymają się w dobrym stanie? zobaczymy?

Odżywkę kupiłam w Biedronce za ok 9 zł - jak na właściwości i działanie to na pewno niewielka cena.

A Wy macie jakieś doświadczenia z tą odżywką? A może polecacie jakieś inne sprawdzone? Dajcie znać w komentarzach.

Poznajemy nasz kraj z interaktywną mapą Polski Dumel

Dzieci w wieku szkolnym stają się coraz bardziej ciekawe świata. Patrząc na mojego 6 latka widzę jak zaczyna interesować się nie tylko zabawkami ale od czasu do czasu sięga po encyklopedię, ogląda flagi, piramidy, pyta o historię naszego kraju. Aby ułatwić mu zdobywanie wiedzy postanowiliśmy podarować mu Interaktywną Mapę Polski - Dumel. 

Interaktywna  Mapa Polski, to innowacyjna zabawka która dostarcza wiedzy na temat naszego kraju. Posiada panel dotykowy z aktywnymi ikonkami, pod którymi kryją się informacje dotyczące historii i geografii, a nawet polski hymn – Mazurek Dąbrowskiego! Mapa zawiera aż 450 faktów i pytań dotyczących naszego kraju.

Możemy dowiedzieć się m.in.

  • Gdzie leży dane miasto
  • Jaki ma herb
  • Jaka budowla lub obiekt jest charakterystyczna dla danego miasta
  • Jaka znana osobą urodziła się, zmarła lub mieszkała w mieście
  • Innych ciekawostek dotyczących miasta

Wszystkich informacji udziela nam swoim głosem sympatyczna Kasia Cichopek.

Mapa nie tylko uczy, ale też bawi. W trybie quiz dla najmłodszych dzieci będą musiały wskazać właściwe położenie polskich miast. Trudniejsza wersja testu , zatytułowana Super Quiz, pozwoli całej rodzinie włączyć się w emocjonującą rozgrywkę. Jej celem jest udzielenie poprawnej odpowiedzi na pytania z zakresu herbów, znanych osób, budowli i polskich miast. Mapę można zawiesić na ścianie albo bawić się nią na podłodze. Najważniejsze, aby było Wam wygodnie! 

Dzięki mapie maluch będzie mógł posłuchać wielu ciekawostek na temat Polski m.in: jak powstało nasze państwo, wejście Polski do Unii Europejskiej, jakie kraje graniczą z Polską i wiele więcej!

Do wyboru mamy trzy tryby zabawy:

  • informacje ogólne
  • quiz dla najmłodszych, poszukiwanie miasta na mapie
  • super quiz - pytania o herby, znane osoby, budowle oraz położenie geograficzne

Mapa zapewnia dziecku naukę geografii, rozwój kreatywności, pamięci i funkcji motorycznych.

Mapa jest fantastyczyym gadżetem, który bawiąc uczy. Polecam ją dla dzieci ciekawych świata, chcących poznawać kraj w którym mieszkają.  Podróżujmy więc po Polsce - na początek palcem po mapie.

Mapa do wydatek rzędu 150 zł. Dostaniecie ją między innymi w empiku i dobrych sklepach z zabawkami.

Izaura

Ostatnio postanowiłam zrobić generalne porządki w moich zbiorach przepisów. Przeglądając je natrafiłam na ciasto, którego nie robiłam już wieki. Pyszne, wilgotne, mono czekoladowe ciasto z masą serową. A o tym, że uwielbiam serniki chyba nie muszę mówić 😉 Być może niektórzy z Was już je znają. Tym, którzy nie mieli jeszcze okazji spróbować polecam. Ciasto Izaura jest szybkie w wykonaniu i cudownie smakuje.

Składniki:

Ciasto:

1,5 szklanki mąki pszennej (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

1,5 szklanki cukru

3 łyżki kakao ( u mnie Wedel)

250 g masła lub margaryny (u mnie Kasia)

3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

cukier waniliowy (dałam cukier z prawdziwą wanilią Kotanyi)

4 jajka

5 łyżek wody

Masa:

1 kg sera (dałam President w wiaderku)

2 budynie śmietankowe

1 szklanka cukru

250 g masła lub margaryny (u mnie Kasia)

2 jajka

Masło, cukier, cukier waniliowy, kakao wkładamy do rondelka i podlewamy 5 łyżkami wody. Gotujemy na małym ok 5 minut, od czasu do czasu mieszając, Studzimy. Do zimnej masy dodajemy żółtka i miksujemy. Z masy odlewamy pół szklanki i odstawiamy.

Do pozostałej masy dodajemy mąkę i proszek do pieczenia, dokładnie miksujemy. Z białek ubijamy sztywną pianę, delikatnie łączymy ją z masą (najlepiej rózgą lub drewnianą szpatułką).

Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto. 

Ser miksujemy z cukrem, masłem i budyniami. (Jeśli używamy twarogu najpierw dwukrotnie go mielimy). Masę wykładamy na ciasto. Pieczemy ok 60 minut w temperaturze 180°. Studzimy.

Pozostałą masę czekoladową (pozostawioną z ciasta) lekko podgrzewamy aby stała się płynna. Rozprowadzamy po wierzchu ciasta. 

 

Smacznego!!! 🙂

Morska rozkosz z Le Petit Marseillais

Już nie raz chwaliłam się Wam moją przygodą z kosmetykami Le Petit Marseillais. Uwielbiam je. Tuż przed świętami czekała mnie miła niespodzianka. Do moich drzwi zapukał kurier z małym prezentem - świąteczną paczką od LPM.  Nie mogłam się doczekać kiedy otworzę pudełko i zobaczę co jest w środku.

Wewnątrz  znalazłam niespodziankę - nowości kosmetyczne Le Petit Marseillais - odżywczy balsam do ciała i pielęgnujący krem do mycia. 

Oba kosmetyki zabrały mnie w niezwykłą podróż nad Morze Środziemne.

Kosmetyki zamknięte są charakterystyczne dla marki opakowania - dzięki nim z pewnością łatwo  znajdziecie je na drogeryjnej półce. 

Pielęgnujący krem do mycia przeznaczony jest do skóry suchej. W jego składzie znajdziemy Algi morskie -  prawdziwy skarb z głębi Morza Śródziemnego. Od wieków są cenione za swoje właściwości i używane w zabiegach pielęgnacyjnych. Algi są źródłem peptydów znanych z regenerującego wpływu na naskórek oraz mikroelementów odpowiedzialnych za działanie oczyszczające.

W kremie znajdziemy również białą glinkę. Zawarty w niej krzem sprzyja poprawie kondycji skóry, wzmacniając wszystkie warstwy naskórka.  

Krem ma lekką konsystencję, idealnie rozprowadza się na skórze i doskonale pieni. Delikatnie pielęgnuje skórę podczas kąpieli, pozostawia ją miękką w dotyku, nawilżoną a przede wszystkim pięknie pachnącą. Taka kąpiel mogłaby trwać wieki. Aromat kremu przenosi marzeniami prosto na brzeg ciepłego morza.

 

Drugi produkt jaki znalazłam w paczce to balsam do ciała. Nie mogłam się doczekać kiedy po kąpieli nałożę go na skórę.

Jako główne składniki balsamu znajdziemy w nim algi morskie oraz oligoelementy, będące dobroczynną kombinacją składników aktywnych wydobywanych z dna morza. Te pierwiastki, a dokładnie miedź, cynk, żelazo, kobalt, jod i magnez, odpowiedzialne są między innymi za prawidłowe funkcjonowanie skóry. Oligoelementy kompleksowo dbają o komórki naskórka - odżywiają je i silnie regenerują. 

Balsam ma bardzo delikatną, lekką konsystencję. Idealnie rozprowadza się na skórze i dobrze wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Skóra staje się doskonale odżywiona, przyjemna w dotyku, delikatna.  Balsam podobnie jak krem do mycia pozostawia na skórze piękny zapach. 

Kosmetyki wzajemnie uzupełniają swoje działanie, pielęgnują skórę odżywiają ją, wygładzają i dają wiele przyjemności ze stosowania 🙂

A Wy macie swoje ulubione kosmetyki Le Petit Marseillais? Jakie polecacie?