Sernik z brzoskwiniami

Serników nigdy za wiele, dlatego dziś przepis na kolejny. Dostałam go kilka ładnych lat temu od mojej cioci - od tamtej pory jest on chyba drugim zaraz po serniku z rosą (na, który przepis znajdziecie tutaj) moim ulubionym ciastem. Zapewniam, że jeśli zrobicie go choć raz zakochacie się w tym smaku. 

Składniki:

Ciasto:

3 szklanki mąki pszennej (u mnie Basia)

1 kostka masła (dałam Mlekovita)

7 łyżek cukru

5 żółtek

2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa serowa:

1 kg sera (użyłam Twarogu Hanusi z Mlekovity)

2 całe jajka

2 budynie śmietankowe (u mnie Gellwe)

1 szklanka cukru

1 kostka masła ( dałam Mlekovita)

Piana:

5  białek

1/2 szklanki cukru

Dodatkowo:

1 puszka brzoskwiń ( u mnie Bakalland)

cukier puder do oprószenia 

Wszystkie składniki zagniatamy na gładkie ciasto. Dzielimy na dwie nierówne części. Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Spód wyklejamy większą częścią ciasta.

Ser miksujemy z pozostałymi składnikami. Jeśli używamy twarogu najpierw trzykrotnie go mielimy. Masę wykładamy na ciasto.

Brzoskwinie odsączamy z syropu, kroimy w paski i układamy na masie serowej.

Z białek ubijamy sztywną pianę, stopniowo dodajemy cukier. Gotową wykładamy na brzoskwinie.

Na wierzch ścieramy pozostałą część ciasta. 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180°. Wstawiamy ciasto. Pieczemy ok 60 minut. Po upieczeniu uchylamy lekko piekarnik i pozostawiamy w nim ciasto na ok 15 minut. Po tym czasie wyjmujemy i dokładnie studzimy. Zimny posypujemy cukrem pudrem. 

Smacznego 🙂

 

 

 

 

Głóg -zdrowie od Alter Medica

W dzisiejszych czasach coraz częściej powraca się do naturalnych metod dbania o zdrowie. Zioła, suplementy diety na ich bazie cieszą się coraz większym powodzeniem. Ja osobiście dość sceptycznie podchodzę do tego typu produktów. Czasem wolę po prostu łyknąć tabletkę i nie czekać długo na efekty działania. Ale nie jestem też przeciwniczką takich produktów - dlatego kiedy w jednym z konkursów przeprowadzanych na facebooku przez prostoznatury.pl dowiedziałam się, że jestem jedną z trzech nagrodzonych osób postanowiłam, że nagrodę wykorzystam jak należy. A co nią było? Otóż Kochani w moje ręce dostał się w Sok z głogu - produkt firmy Alter Medica.

Kompozycja soku z owoców głogu i witaminy C stanowi doskonały dodatek codziennej diety dla osób dbających o zdrowie.

Widzieliście kiedyś krzak głogu? Jeśli nie to zapewniam Was, że wygląda pięknie zarówno wiosną kiedy jego gałęzie wprost obfitują pięknymi kwiatami, jak również jesienią, kiedy jego owoce zaczynają dojrzewać a krzak zmienia się w piękną czerwoną koronę. Ale głóg to nie tylko roślina, to przede wszystkim prawdziwa skarbnica cennych dla zdrowia składników - zwłaszcza dla osób zmagających się z problemami dotyczącymi serca m.in. w chorobie wieńcowej czy zaburzeniach rytmu serca. Związki flawonoidowe zawarte w głogu działają rozkurczowo na naczynia wieńcowe serca, a tym samym zwiększają dopływ krwi bogatej w tlen do serca.  Z kolei procyjanidy obniżają ciśnienie krwi, w związku z tym po głóg mogą sięgać osoby zmagające się z nadciśnieniem tętniczym. Można go również stosować przy bólach i zawrotach głowy.

Ale głóg działa nie tylko na choroby serca - jest też jednym z najbardziej skutecznych środków leczących stany lękowe, nerwicę i stres oraz towarzyszące im uciski serca, duszności, trudności z oddychaniem, tachykardię czy palpitacje. Jest szczególnie wskazany u osób cierpiących na bezsenność pochodzenia nerwowego. Ponadto ma działanie moczopędne i jest stosowany do regulowania ciśnienia tętniczego. 

Suplement diety Alter Medica zamknięty jest w szklanej 500ml butelce z ciemnego szkła. Preparat jest w 100% naturalny i nie zawiera żadnych konserwantów.

W opakowaniu mieści się 10 porcja soku. Aby poczuć jego działanie należy zażywać 2 razy dziennie  po 25 ml soku na ok 30 minut przed posiłkiem. 

Sok ma jasnoczerwoną barwę i jest nieco cierpki w smaku ale gwarantuję, że nie sprawia to żadnych problemów w jego spożywaniu. Wręcz przeciwnie świadczy tylko i wyłącznie o jego naturalnym składzie.

Moje opakowanie soku praktycznie się kończy - czy widzę jakieś efekty? Mam wrażenie, że jestem bardziej opanowana, moje ręce nie drżą kiedy jestem mocno zdenerwowana i nie tracę cierpliwości z byle powodu, spokojniej śpię - a sen przynosi mi prawdziwy wypoczynek. Czy to wszystko za sprawą soku? Jestem bardziej niż pewna, że tak.

Sok możecie kupić m.in w internetowym sklepie prostoznatury.pl. Koszt to 17 zł. Znajdziecie tu też wiele innych ciekawych produktów. Przekonajcie się sami.

Oponki serowe

Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła. - to przysłowie znają chyba wszyscy. No właśnie - lada dzień Tłusty Czwartek - pora więc na tradycyjne wypieki. Chrusty (przepis podawałam Wam tutaj), rozetki (przepis tutaj), pączki i oponki - tego nie może zabraknąć.

Ja dziś od rana smażyłam oponki serowe - lekkie, puszyste, delikatne w smaku - pyszne. Chyba to najlepsze oponki jakie kiedykolwiek jadłam. Może się skusicie i sami je przygotujecie? Robi się je naprawdę szybko. 

Składniki (na ok 50 oponek):

750 g mąki + ew do podsypania ( u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

500 g twarogu półtłustego (może być mielony - u mnie Mlekpol)

100 g cukru

1 cukier waniliowy

1 czubata łyżeczka sody oczyszczonej

1 łyżka octu

4 żółtka

tłuszcz do smażenia (ja użyłam smalcu)

kieliszek spirytusu

cukier puder do posypania  ( u mnie Polski Cukier)

Wszystkie składniki zagniatamy na gładkie ciasto - do momentu aż nie będzie się ono kleić do rąk ( w razie potrzeby dodajemy nieco więcej mąki). Gotowe ciasto rozwałkowujemy na podsypanej mąką stolnicy na grubość ok 1-1,5 cm. Szklanką wykrawamy kółka, a następnie na ich środku kieliszkiem wykrawamy środek. Kulki powstałe po wycięciu kieliszkiem można ponownie zagnieść i od nowa wyciąć oponki.  

W szerokim garnku roztapiamy smalec (do zimnego dodajemy spirytus aby oponki nie chłonęły nam tłuszczu) i dobrze go rozgrzewamy. Wrzucamy oponki i smażymy je z obu stron na złoty kolor. Gotowe odsączamy z tłuszczu np. na ręcznikach papierowych. Lekko przestudzone posypujemy cukrem pudrem. 

Smacznego 🙂

Biały Jeleń – nie tylko szare mydło.

Odkąd sięgam pamięcią moje dzieciaki miały problemy skórne. Stosowanie emolientów w trakcie kąpieli i pielęgnacji ich skóry było więc dla mnie na porządku dziennym. Na kosmetyki tego typu można wydać fortunę. Odkąd dzieciaki podrosły sięgnęłam po tańszą alternatywę emolientów - kosmetyki Biały Jeleń. Większości z nas Biały Jeleń kojarzy się z tradycyjnym szarym mydłem. Nie, nie... to już nie tylko mydło, to cała gama kosmetyków do pielęgnacji ciała, środków czyszczących czy do prania. Dziś przybliżę Wam Hipoalergiczny płyn do kąpieli w wannie lub pod prysznicem z naturalnym chlorofilem. 

Hipoalergiczny płyn do kapieli Biały Jeleń z chlorofilem powstał z myślą o osobach z różnego rodzaju alergiami i problemami skórnymi. Przeznaczony jest głównie dla osób o skórze wrażliwej i skłonnej do podrażnień. Jego receptura została oparta na naturalnych, bezpiecznych i delikatnych środkach myjących i pielęgnujących.

Niewielką ilość płynu należy wlać do wanny pod silny strumień wody lub pod prysznicem wmasować w wilgotną skórę. 

Płyn zamknięty jest w dużej butelce o pojemności 750 ml. Ma delikatny, subtelny zapach.

Duży otwór w nakrętce ułatwia dozowanie płynu jednak ze względu na dość rzadką konsystencję podczas dozowania należy uważać aby nie nalać go zbyt dużo (to chyba jego jedyna wada).

Płyn to kosmetyk, którym od jakiegoś czasu rozpoczynamy codzienną wieczorną kąpiel. Zawarte w nim składniki mają naprawdę zbawienny wpływ na skórę mojego młodszego synka:

  • pantenol - łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia skóry, podwyższa jej wilgotność i elastyczność
  • bawełna - ma działanie nawilżające, odżywiające i natłuszczające, skutecznie regeneruje, zmiękcza i wygładza skórę
  • naturalny chlorofil - dotlenia i regeneruje podrażnioną skórę.

Płyn towarzyszy nam od blisko miesiąca. Już po tygodniu skóra mojego synka nabrała zdrowego wyglądu. Zmniejszyły się znacznie objawy alergiczne, świąd, pieczenie, skóra stała się nawilżona, wygładzona, znikło zaczerwienienie. Jako uzupełnienie pielęgnacji używamy również mydła z serii biały jeleń z dodatkiem lnu i owsa.

Płyn polecam z czystym sumieniem. Mój 4 i 6 latek na nowo dzięki kosmetykom Biały Jeleń mogą cieszyć się gładką skórą. Choć płyn nie jest przeznaczony typowo dla dzieci to jednak nie ma przeciwwskazań do stosowania u brzdąców. Do kompletnej pielęgnacji brakuje nam jeszcze balsamu do ciała - tego bezustannie szukam na sklepowych półkach.

Kosmetyki Biały Jeleń naprawdę nie rujnują kieszeni a potrafią zdziałać cuda. Znacie je? Polecacie? Dajcie znać w komentarzu 😉

 

Dermedic Hydrain 3 Hialuro – mój towarzysz każdego dnia

Pamiętacie jak jakiś czas temu przedstawiałam Wam Krem-Żel Dermedic Hydrain 3 Hialuro? (post znajdziecie tutaj) Z marką Dermedic miałam wtedy styczność po raz pierwszy ale i nie ostatni. Od momentu kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z tym kremem został on moim sprzymierzeńcem i towarzyszem każdego dnia. Bałam się nawet ryzyka zamiany kremu-żelu na krem z tej samej serii. Niestety a może i stety ostatnio byłam zmuszona sięgnąć po tą drugą opcję. W najbliższych aptekach nie mogłam znaleźć swojego ulubionego kremu-żelu a po innych kosmetykach moja skóra z dnia na dzień stawała się coraz bardziej podrażniona a po każdej aplikacji jakiegokolwiek kremu piekła i stawała się zaczerwieniona. Miałam dość - musiałam coś z tym zrobić. I takim sposobem w moje ręce trafił Krem nawilżający Hydrain 3 Hialuro. 

Dermedic Hydrain 3 Hialuro to krem nawilżający o dogłębnym działaniu przeznaczony do skóry odwodnionej, suchej i bardzo suchej.

Lekki krem przywraca skórze naturalną zdolność nawilżania oraz zatrzymuje wodę w naskórku - kompleks HYDROVEG UV - utrzymuje optymalne nawilżenie warstwy rogowej skóry. Ogranicza transepidermalną utratę wody, zapewniając równowagę hydrolipidową w naskórku. Wspomaga naturalne właściwości bioprotekcyjne skóry. 

Zintensyfikowany system nawadniania skóry - Hyaluronic acid - kwas hialuronowy i Urea - odpowiadają za wybitne właściwości preparatu i długi czas jego działania. 

Krem Nawilżający zamknięty jest w efektownym małym 50 ml niebieskim słoiczku (zdecydowanie jest on również ozdobą łazienkowej półki). Opakowanie tuż pod zakrętką zabezpieczone jest folią , dzięki czemu mamy pewność, że jesteśmy pierwszymi użytkownikami kremu. 

Hydrain 3 Hialuro ma lekką konsystencję i delikatny, bardzo przyjemny zapach. Krem łatwo rozprowadza się na skórze, nie pozostawia na niej tłustej warstwy - jest idealny pod makijaż. Moja podrażniona skóra chłonęła krem niczym gąbka wodę a ja miałam wrażenie, że mam na twarzy cudowny kompres. Już po drugiej aplikacji moja skóra zaczęła wracać do normy, przestała piec a po tygodniu stosowania jej stan był po prostu perfekcyjny. Skóra przestała się łuszczyć, stała się gładka, przyjemna w dotyku, idealnie nawilżona. Uwielbiam to uczucie kiedy nie muszę się martwić, że po godzinie od nałożenia makijażu na twarzy pojawiają się brzydkie suche plamy.

Krem jest bardzo wydajny, już niewielka ilość wystarczy aby dokładnie nawilżyć skórę twarzy. Kupicie go w dobrych aptekach za ok 35-40 zł. Może cena nie jest niska - ja zawsze mówiłam sobie, że nie wydam na krem więcej niż 20zł - do czasu aż poznałam Dermedic. Ta marka będzie mi towarzyszyć jeszcze bardzo długo. Nie odpuszczę i razem z nią będę pielęgnować swoją skórę aby wyglądała zdrowo i promiennie.

Gorący Ziemniak – wersja Junior – super zabawa z Alexander

Planszówki lubi chyba każdy. W naszym domu królują od dłuższego czasu a dzieciaki wprost uwielbiają zabawy typu Nie śmiej się (o której pisałam Wam tutaj), chińczyka, warcaby a nawet bierki. To doskonały sposób, który pozwala nie tylko świetnie się bawić ale również miło spędzić czas z pociechami. Jakiś czas temu nasze zbiory powiększyły się o nowość - grę Gorący Ziemniak - wersję Junior. Kto z Was potrafi najszybciej myśleć pod presją czasu? Przygotujcie się, bo zaraz to sprawdzicie. W tej grze masz tylko kilka chwil, by wymyślić odpowiedź na pytanie i rzucić Gorącego Ziemniaka przeciwnikowi. Pozbądź się Ziemniaka zanim upłynie czas i się sparzysz. Odpowiadaj szybko, rzucaj celnie, łap dokładnie i nie spadnij na sam dół planszy.

Gra przeznaczona jest dla 2 do 8 graczy w wieku powyżej 4 lat. 

W bajecznie kolorowym pudełku znajdziemy:

  • planszę do gry
  • gorącego ziemniaka
  • 165 kart z pytaniami
  • 8 pionków
  • bączek
  • instrukcję gry

Grę rozpoczyna najmłodszy z graczy, biorąc do ręki ziemniaka. Osoba siedząca po jego prawej stronie bierze pierwszą z góry kartę i czyta na głos jedno z pytań z jej spodu. Następnie energicznie kręci bączkiem. Ten kto trzyma ziemniaka musi udzielić odpowiedzi na zadane pytanie, a następnie rzucić go kolejnej osobie. Ruch każdego gracza kończy się po udzieleniu odpowiedzi i podaniu ziemniaka nawet, jeżeli kolejny uczestnik nie zdąrzył złapać rekwizytu. Runda trwa do momentu upłynięcia czasu - czyli zatrzymania się bączka.  

Koniec gry może nastapić w dwóch przypadkach: Do pierwszego przegranego czyli do momentu, w którym jeden z graczy spadnie na pole z napisem "Spalony" lub  do momentu aż na planszy zostanie tylko jeden gracz.

Gra sprawia wielką frajdę i wciąga graczy od najmłodszego po tych już dorosłych (czytaj: nas staruszków ;-)). Pobudza wyobraźnię dzieciaków, uczy szybkiego myślenia i reagowania. To świetny pomysł na prezent i nie tylko.  Podobnie jak w grze "Nie śmiej się" możecie ze sklepu Play lub App Store pobrać darmową aplikację, która może być urozmaiceniem w grze.

My całą rodzinką polecamy Gorącego Ziemniaka 😊 świetna zabawa na długi czas i zapewniam, że będziecie po nią sięgać często 😊

Torcik z frużeliną truskawkową.

Zima to czas kiedy zaczynamy tęsknić za świeżymi owocami. Soczyste czereśnie, maliny czy truskawki - mają niepowtarzany smak i aromat. Żeby przywołać nieco letnie wspomnienia postanowiłam zrobić pyszny torcik. Puszysty biszkopt, masa z bitej śmietany i mascarpone oraz pyszna frużelina truskawkowa. Hmmmm rozpływa się w ustach. 

Składniki:

Ciasto (tortownica 26cm):

7 jajek

1 szklanka cukru

1 szklanka mąki pszennej ( u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

1/3 szklanki mąki ziemniaczanej

Masa:

250 ml śmietany 30% (u mnie Łaciata)

500 g mascarpone

2 łyżki cukru pudru

Frużelina truskawkowa:

500 g truskawek (dałam mrożone Hortex)

2/3 szklanki cukru

1 łyżka soku z cytryny

10 g (ok 2,5 łyżeczki) żelatyny

2 łyżeczki mąki ziemniaczanej rozrobione w jak najmniejszej ilości wody

Poncz:

Możecie użyć dowolnego nasączenia - u mnie było to połączenie wody, cukru syropu waniliowego i trochę martini - idealnie skomponowało się ze smakiem tortu 

Przepis na wykonanie biszkopta znajdziecie tutaj. Biszkopt studzimy i przekrajamy na 3 blaty.

Przygotowujemy frużelinę. Truskawki mieszamy z cukrem (mrożonych nie rozmrażamy) i wkładamy do małego rondelka. Powoli podgrzewamy aż cukier się rozpuści. Mąkę ziemniaczaną rozpuszczamy w 2-3 łyżkach wody. Dodajemy do truskawek i zagotowujemy. Żelatynę rozpuszczamy w jak najmniejszej ilości wody. Dodajemy do truskawek - uważamy aby nie zrobiły nam się grudki. Odstawiamy do przestygnięcia.

Ponieważ moje dzieciaki nie lubią całych truskawek w ciastach, przed dodaniem mąki zblendowałam wszystko na gładką masę. 

Śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec dodajemy cukier puder i stopniowo mascarpone.

Pierwszy blat ciasta układamy na paterze. Nasączamy przygotowanym ponczem, smarujemy warstwą frużeliny a następnie masy śmietanowej. Całość powtarzamy z kolejnym blatem. Ostatni biszkopt nasączamy ponczem i wierzch oraz boki smarujemy masą śmietanową. Dowolnie ozdabiamy. 

Smacznego 😉

 

 

OPTIMA CARDIO POTAS + – margaryna zdrowsza niż inne

Kampanie na portalu Streetcom cieszą się niezwykłym powodzeniem (zarejestrować możecie się tutaj). Nic dziwnego - nowości rynkowe przyciągają uwagę każdego z nas. A zostać ambasadorem to nie lada gratka. Mi po raz kolejny przypadł ten zaszczyt i mam możliwość przetestowania nowej Optimy Cardio Potas+. 

Wysoki cholesterol i podwyższone ciśnienie krwi stanowią czynniki ryzyka rozwoju chorób i układu krążenia. Ryzyko to można  w znacznym stopniu zmniejszyć dzięki zmianie nawyków żywieniowych i stylu życia.

Optima Cardio Potas+ dołącza do rodziny margaryn funkcjonalnych Optima. Stanowią one doskonałe uzupełnienie codziennej diety w składniki, które wspierają nasze zdrowe wybory. To pierwszy taki produkt na rynku zawierający potas i dający dwie korzyści. 

Tak jak inne margaryny funkcjonalne, Optima Cardio Potas+ zawiera naturalne sterole roślinne (związki, które są bardzo ważnymi składnikami błon strukturalnych roślin. Zaliczane są do steroidów i lipidów) skutecznie obniżające poziom cholesterolu już po 2-3 tygodniach stosowania, jednak tylko w jej składzie zawarty jest również cenny potas, który wspiera utrzymanie prawidłowego ciśnienia krwi. 

A jaki wpływ na nasz organizm ma potas zawarty w Optima Cardio Potas+?

Potas to pierwiastek bardzo ważny dla naszego organizmu. Ten minerał reguluje pracę układu krwionośnego i nerwowego oraz tempo bicia serca. Wpływa na gospodarkę wodną, przemianę materii, uczestniczy w procesach energetycznych. Ma wpływ na przemiany węglowodanów i syntezę białka.

Potas jest trzecim co do ilości składnikiem mineralnym organizmu a zarazem głównym nieorganicznym składnikiem każdej komórki ciała.

Duża, niezbędna organizmowi ilość biopierwiastka – osiągająca u dorosłego człowieka aż 100 gramów – odgrywa podstawową rolę w skurczu i napinaniu mięśni oraz w przewodnictwie nerwowym. Dla szybko wzrastającego organizmu dziecka ten biopierwiastek jest, jak regulator dostaw prądu wobec rosnącego zapotrzebowania odbiornika. 

Jak więc widać Optima Cardio Potas+ to nie zwykła margaryna. I co Wam jeszcze mogę powiedzieć - zdecydowanie przewyższa smakiem większość margaryn dostępnych na rynku. Wystarczy jeść dziennie 3 kromki posmarowane Optimą Cardio Potas+ a maksymalny efekt obniżenia cholesterolu osiągniemy już po 3 tygodniach w połączeniu ze zdrowym stylem życia oraz zbilansowaną i zróżnicowaną dietą. Aby utrzymać niski poziom cholesterolu należy spożywać codziennie 30 g Optimy Cardio Potas+. Możemy ją wykorzystywać nie tylko jako "smarowidło" do kanapek ale również do smażenia, pieczenia czy duszenia. Optima Cardio Potas+. Pamiętajmy, że  długotrwałe utrzymywanie obniżonego poziomu złego cholesterolu może zmniejszyć ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia i dać wymierne korzyści zdrowotne. Jedzmy więc Optima Cardio Potas+ na zdrowie 🙂

Algodine – sposób na zgrabną sylwetkę.

Zima to czas kiedy niestety mamy mniej ruchu, częściej spędzamy czas przed telewizorem a nasze ciało nabiera bardziej zaokrąglonych kształtów. Niestety ja sama wiem coś na ten temat. I nie chodzi tu już o przyciasne ubrania ale przede wszystkim o względy zdrowotne. Postanowiłam więc ostro wziąć się za siebie i nieco odciążyć od zbędnych kilogramów mój kręgosłup. Suplementy diety dostępne w aptekach nie są mi obce. Oczywiście żaden z nich sam w sobie nie zdziała cudów jeśli nie zmienimy swojego trybu życia i przesiedzimy dobę w wygodnym fotelu. To nie działa tak... Suplementy mają być tylko pomocą w dążeniu do celu, więc tym razem postanowiłam się wspomóc suplementem diety Algodine. 

Czym przyciągnął moją uwagę? Po pierwsze tym, że jest to nowość na rynku, po drugie swoim naturalnym składem a po trzecie trochę tym co obiecuje producent czyli

  • Zmniejszenie obwodu ud aż do 4 cm i pośladków aż do 5,8 cm
  • Poprawa sylwetki i redukcja tkanki tłuszczowej
  • Inhibicja 2 enzymów trawiennych oraz aktywacja termogenezy
  • 76% kobiet zadowolonych z efektu
  • 30-dniowa gwarancja zwrotu pieniędzy oraz darmowa wysyłka

Która z nas nie chciałaby uzyskać takich efektów?

Algodine to suplement diety z alg o właściwościach wspomagających kontrolę wagi, potwierdzonych badaniami klinicznymi. Zmniejszając wchłanianie węglowodanów i tłuszczy, Algodine pomaga kontrolować ilość przyjmowanych kalorii i redukuje odkładanie tkanki tłuszczowej co prowadzi do poprawy sylwetki. UWAGA!!! Algodine nie można stosować w przypadku alergii na jod - ale na szczęście to jedyne przeciwskazanie

Jak działają algi? Wysoka zawartość błonnika (agar, alginiany, karaginian), czyni z alg cenny składnik diety odchudzającej. Pozwalają bowiem dłużej utrzymać uczucie sytości po posiłku i regulują pracę układu pokarmowego. Natomiast duża ilość jodu w substancjach śluzowych alg oddziałuje na tkankę tłuszczową, przyśpieszając procesy liolizy, czyli rozpuszczania tłuszczów. Badania przeprowadzone wykazały, że po wprowadzeniu do diety pieczywa z dodatkiem alg ilość spożywanych kalorii spadła o tyle, ile spala się podczas półgodzinnego joggingu.

A jak działa naprawdę algodine?

Algodine ma postać twardych tabletek, łatwych do przełknięcia. Należy je zażywać 2 razy dziennie - po jednej tabletce (najlepiej rano i wieczorem) przed posiłkami. Opakowanie zawiera 60 tabletek - czyli pełną miesięczną "kurację".  Suplement towarzyszy mi od kilku tygodni. W czasie jego przyjmowania nie zauważyłam u siebie żadnych skutków ubocznych - nie występowały bóle żołądka, nerwowość czy biegunki. Wręcz przeciwnie miałam wrażenie, że wprost rozpiera mnie energia a to tylko dodatkowy bodziec do zwiększenia aktywności fizycznej. Zmieniłam oczywiście też swoją dietę, stała się bardziej lekkostrawna ale w czasie kiedy zażywałam preparat porcje posiłków jakie spożywałam stały się zdecydowanie mniejsze - po prostu mój żołądek był prędzej napełniony. Może w przeciągu miesiąca nie osiągnęłam cudownej wagi ale spadek 2,5 kilograma jest dobrym początkiem, tym bardziej, że większość moich diet do tej pory nie przynosiła rezultatu. Z pewnością będę to kontynuować. Dobre samopoczucie i luźniejsze spodnie są najlepszą motywacją. Chciałabym dojść do wagi sprzed ciąży - to jeszcze daleko przede mną ale myślę, że z pomocą Algodine i silną wolą dam radę osiągnąć cel. 

Algodine kupicie tutaj. Koszt jednego opakowania to 130 zł - jednak macie możliwość zakupu w pakietach (cena jest wtedy naprawdę korzystna. Ja z pewnością będę kontynuować swoją podróż z Algodine.

 

Niebo w gębie

Przepis na to ciasto mam już od dana. Szczerze przyznam, że dziś robiłam je po raz pierwszy. Musiałam się przekonać czy nazwa ciasta odpowiada jego walorom smakowym. Czy było warto? Zapewniam Was, że tak. Ciasto może nieco przypomina miodownik (na który znajdziecie przepis tutaj) ale tylko i wyłącznie miodowymi plackami. Warto spróbować. Składniki:

Ciasto:

500 g mąki (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

1 jajko

3 łyżki płynnego miodu

1 łyżeczka sody oczyszczonej

100 g cukru

100 g masła (dałam Masło Polskie Mlekovita)

8-10 łyżek mleka

Masa:

750 ml mleka

3 łyżki mąki ziemniaczanej

3 łyżki krupczatki (u mnie Polskie Młyny)

cukier waniliowy (dałam cukier z prawdziwą wanilią Kamis)

150 g masła (najlepsze Masło Polskie Mlekovita)

4 łyżki cukru

Polewa:

125 g masła

1/2 szklanki cukru

4-5 łyżek kakao

kilka łyżek mleka

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy pozostałe składniki. Zagniatamy gładkie ciasto. Dzielimy na 2 części. Blaszkę 25x36cm wykładamy papierem do pieczenia. Spód wyklejamy jedną częścią ciasta. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180° ok 10-15 minut (na złoty kolor). To samo robimy z drugą częścią ciasta. Oba placki studzimy. 

Mąki rozrabiamy w pół szklanki mleka. Resztę mleka zagotowujemy z cukrem i cukrem waniliowym. Do gotującego wlewamy rozrobioną mieszankę. Gotujemy do powstania gęstego budyniu. Studzimy. Masło ucieramy na puszystą masę. Ciągle ucierając stopniowo dodajemy zimny budyń. Gotową masą przekładamy placki.

W rondelku roztapiamy masło, dodajemy cukier, kakao oraz kilka łyżek mleka. Mieszamy dokładnie aż powstanie gładka, jednolita polewa. Gotową polewamy wierzch ciasta.

Ciasto odstawiamy na kilka godzin (najlepiej na całą noc) w chłodne miejsce. 

Smacznego!!! 😉