Balance Shake – podsumowanie – jak działa naprawdę?

To już koniec mojej przygody z Balance Shake od Zinzino. Przez ponad 2 miesiące shake towarzyszył mi każdego dnia. I choć po spróbowaniu mój mąż stwierdził, że to raczej nie dla niego bo shake ma posmak tranu - ja dzielnie wytrwałam i muszę przyznać, że już po tygodniu smak wcale mi nie przeszkadzał. Pora teraz na krótkie podsumowanie. 

Kiedy przeglądałam internet w poszukiwaniu informacji na temat kwasów omega 3 i omega 6 oraz ich wpływu na organizm byłam zszokowana jak ważną rolę pełnią one w codziennym funkcjonowaniu a jeszcze bardziej tym, że nasi lekarze nie informują nas o tym i nie zwracają uwagi na ich niedobory w organiźmie.

Kwasy tłuszczowe omega 3 i omega 6 nazywane są podstawowymi - organizm ludzki ich nie wytwarza, pochodzą wyłącznie ze spożywanej przez nas żywności. Kwasy omega 6 pomagają gromadzić tłuszcz, prowadzą do zagęszczenia i krzepnięcia krwi, rozwoju procesów zapalnych, stymulują powstanie komórek tłuszczowych i nowotworowych, wywołują reakcje alergiczne. Kwasy omega 3 działają zupełnie inaczej: pomagają w kształtowaniu i rozwoju układu nerwowego, nadają elastyczność  ścianom komórkowym i zapobiegają zapaleniom, ograniczają wytwarzanie komórek tłuszczowych. Nasza równowaga fizjologiczna zależy w znacznej mierze od równowagi między kwasami omega 3 i omega 6 w naszych organizmach, czyli w naszej diecie.

Głównymi źródłami kwasów z rodziny omega-3 i omega-6 są skorupiaki, tłuste ryby (łosoś, makrela, śledź, sardynka), oleje roślinne (olej lniany, konopny, sojowy, rzepakowy, winogronowy, olej z wiesiołka, z dzikiej róży), siemię lniane, pestki dyni, nasiona słonecznika, orzechy włoskie. Warto jednak podkreślić, że łatwiej przyswajalne są kwasy pochodzące od produktów zwierzęcych.

Ale jest też inny sposób na zachowanie równowagi kwasów omega 3 i omega 6 w organizmie. Jest nim własnie Balance Shake. Jakie więc korzyści przynosi Balance Shake?

  • Naturalny suplement dietetyczny.
  •  Pomaga w efektownym i bezpiecznym podwyższeniu poziomu kwasów tłuszczowych omega 3 w organizmie.
  • Pomaga w regulacji optymalnego balansu miedzy Omega 3 i Omega 6.
  • Wspomaga funkcjonalność oczu, serca, mózgu i systemu immunologicznego.
  • Zawiera olej rybny z ryb z połowu w czystych wodach, połączony z olejem z oliwek o wysokiej zawartości polifenolu.

A jak podziałał na mój organizm?

Balance Shake traktowałam jako stałą  przekąskę między posiłkami każdego dnia. Już po pierwszym miesiącu zażywania zauważyłam pierwsze efekty działania. Najważniejszą chyba i najbardziej zauważalną było to iż nareszcie nie miałam problemów ze skupieniem się na określonej czynności. Czytanie gazet czy tworzenie nowych wpisów na blogu stało się jeszcze bardziej przyjemne i prostsze.

Pomimo tego, że na co dzień chodzę w okularach po dłuższym patrzeniu w tv czy gazetę mój wzrok bardzo szybko się męczył. Podczas stosowania Balance Shake moje oczy po dłuższym czytaniu nie piekły i nie łzawiły.

Poprawiło się też moje ogólne samopoczucie - z dnia na dzień zyskiwałam coraz większe pokłady energii - mogłam przenosić góry.

Mam też wrażenie, że poprawiła się moja odporność - za każdym razem kiedy chorowały moje dzieciaki zaraz i ja łapałam od nich wirusy - kilka ostrzejszych przeziębień, rotawirusy a ja nie odczułam na swoim organizmie nic poza nieprzespanymi nocami.

Najważniejsze jednak dla mnie były dwie istotne dla mnie kwestie

  1. może stan mojego kręgosłupa nie poprawił się ale zdecydowanie mniej boli, dzięki czemu mogę swobodnie wykonywać cięższe czynności ale przede wszystkim zmniejszyłam dawki przyjmowanych silnych leków.
  2. Wyjątkowo jak co roku na przełomie kwietnia i maja dopadła mnie alergia - katar, kichanie, łzawienie oczu, ciągle zatkany nos - nie stosowałam żadnych leków więc mam pewność, że to dzięki Balance Shake czas występowania objawów alergii był zdecydowanie krótszy niż zazwyczaj.

To tylko niektóre - ale chyba najważniejsze dla mnie kwestie gdzie Balance Shake w widoczny sposób pozytywnie wpłynął na stan mojego zdrowia.

Z tego miejsca dziękuję Megazino oraz Zinzino za możliwość wypróbowania na własnym organizmie właściwości i działania Balance Shakea.  Zyskałam nie tylko nowe doświadczenie ale przede wszystkim zdrowie.

Wam również polecam zadbać o równowagę kwasów omega-3 i omega-6 w Waszych organizmach. Warto sięgnąć czasem po coś więcej niż tylko suplementy diety zalecane przez lekarza.

 

Leniwa drożdżówka

Za oknem pogoda dopisuje, aż żal siedzieć w domu i nie korzystać z promieni majowego słońca. Ale na weekend musi być coś słodkiego (chyba bym nie przeżyła ;-)). Żeby nie tracić zbyt dużo czasu w kuchni a jednocześnie móc cieszyć się domowym wypiekiem powróciłam do mojej ukochanej leniwej drożdżówki. Jej zrobienie nie zajmuje wiele czasu, nie wymaga też od nas siły przy wyrabianiu ciasta - można powiedzieć, że robi się praktycznie sama - a w smaku nie różni się od tej długoooo ugniatanej. Składniki:

3/4 kostki drożdży (użyłam drożdży Babuni)

1 szklanka cukru

4 rozbełtane jajka (wystarczy rozmącić je w kubku widelcem)

1 szklanka letniego mleka

szczypta soli

1/2 szklanki oleju (użyłam Kujawskiego)

4 szklanki mąki (użyłam mąki Basia)

Kruszonka:

1/2 kostki masła (użyłam polskiego z Mlekovity)

1/2 szklanki cukru

5-6 łyżek mąki (u mnie mąka Basia)

Dodatkowo:

owoce (jagody, truskawki - ja użyłam nektarynek pokrojonych w kostkę)Drożdże kruszymy. Wszystkie składniki ciasta wkładamy do wysokiej miski UWAGA!!! kolejność dodawania składników taka jak w przepisie, składników nie mieszamy!!!!. Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 3 godziny.  Po tym czasie wszystkie składniki mieszamy - śmiało możemy zrobić to drewnianą łyżką. Nie ma tu potrzeby wyrabiania. Ciasto jest luźne i zdecydowanie rzadsze od tradycyjnego.  Blaszkę (z porcji wychodzą 2 keksówki) smarujemy masłem. Wykładamy ciasto (do połowy wysokości blaszki), lekko wyrównujemy łyżką. Na wierzch układamy owoce (opcjonalnie).

Składniki kruszonki zagniatamy. Posypujemy nią wierzch ciasta. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180° na ok 45-50 minut. Studzimy. 

Smacznego 🙂

 

Werthers Oryginal – stań się kimś wyjątkowym

Kiedy wracam wspomnieniami do lat dzieciństwa i chwil spędzanych razem z babcią, przed oczami mam wielką torbę przepysznych krówek ukrytych gdzieś głęboko w szafce. Babcia zawsze skrzętnie chowała je przed nami bo wiedziała, że na pewno kiedy je znajdziemy nie zostawimy nawet jednej. Były pyszne i do tego miękkie i ciągnąąąąące - takie jakie najbardziej lubiliśmy. Dziś ciężko takie kupić ale ostatnio w moje ręce trafiły cukierki, które przywołały wspomnienia. Dzięki portalowi Rekomenduj.to zostałam ambasadorką Werthers Original Soft Caramels.

Werthers Original zna chyba każdy z nas - ale nie każdy wie, że pojawiła się ich nowa wersja Soft Caramels.

Werthers Original Soft Caramels to nowe cukierki idealne dla miłośników karmelu. Gdy poczujesz jak rozpływają się w ustach, pokochasz ich smak! Są stworzone z prawdziwego masła i świeżej śmietanki. Dzięki temu są pyszne, kremowe i bardzo delikatne. Jednak prawdziwą nowością jest to, że są wciągająco miękkie...Tak, tak... to prawda. Nowe Soft Caramels sprawiły, że poczułam się znowu jak mała dziewczynka. Miękkie, delikatne, ciągnące a przede wszystkim mega karmelowe. Jednym słowem PYSZNE!!!! Trudno oprzeć się przed sięgnięciem po kolejną porcję takiej słodkości.
Werthers Original znajdziecie w dwóch rodzajach opakowań - tradycyjnej torebce 75 g, gdzie każdy cukierek jest oddzielnie zapakowany, oraz w małym 48 g opakowaniu, które idealnie pasuje do torebki lub plecaka. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Cena za taka porcję słodkości to ok 3-4 zł w zależności od sklepu. Polecam!!! Naprawdę warto spróbować i poczuć się kimś wyjątkowym.

Sernik na zimno z twarogu

Słońce nie daje o sobie zapomnieć - uwielbiam takie dni. Pora więc sięgnąć też po nieco lżejsze słodkości. Dziś sernik na zimno z twarogu z wiaderka. Lekki i puszysty, nie za słodki - idealny. Składniki:

Spód:

2,5 szklanki herbatników (użyłam petitt beure Jutrzenki)

100 g masła (u mnie masło polskie z Mlekovity)

1/4 szklanki cukru pudru

Masa serowa:

750 g twarogu z wiaderka (użyłam Twarogu Hanusi z Mlekovity)

2 galaretki ( u mnie agrestowa i truskawkowa Gellwe)

1,5 szklanki cukru pudru

4 jajka

180 g masła ( u mnie polskie z Mlekovity)

1 łyżeczka esencji waniliowej (użyłam Wanilii Bourbon z Madagaskaru dr.Oetker)

Dodatkowo:

2 galaretki (u mnie poziomkowa dr.Oetker)

owoce do ozdoby

Herbatniki przekładamy do foliowego woreczka i kruszymy, przekładamy do miski. Dodajemy cukier puder. Masło roztapiamy i przelewamy do herbatników, dokładnie mieszamy. Tortownicę o średnicy 26 cm smarujemy delikatnie masłem. Przekładamy masę herbatnikową i dokładnie ugniatając wyklejamy nią spód tortownicy. Wkładamy na ok 30 minut do lodówki.

Galaretki rozpuszczamy i studzimy. Masło ucieramy z cukrem pudrem, stopniowo ciągle ucierając dodajemy po  jednym żółtku a następnie po łyżce sera i esencję waniliową. Z białek ubijamy pianę, delikatnie łączymy ją z masą serową. Masę dzielimy na 2 części. Do jednej dodajemy zimną galaretkę malinową. Dokładnie mieszamy i wylewamy na herbatniki. Wstawiamy do lodówki aż masa stężeje (to konieczne!!!) Do drugiej części sera dodajemy galaretkę agrestową, dokładnie mieszamy i wylewamy delikatnie na stężąłą pierwszą warstwę sera. Ponownie wstawiamy do lodówki i pozostawiamy do stężenia.

Kiedy masa lekko stężeje możemy ułożyć na niej owoce np. truskawki, maliny itp.

Galaretkę poziomkową rozpuszczamy zgodnie z przepisem na opakowaniu, studzimy i lekko tężejącą wylewamy ostrożnie na wierzch sernika. Wstawiamy do lodówki do całkowitego zatygnięcia. 

Gotowy sernik przed wyjęciem z tortownicy delikatnie odkrajamy nożem od jej brzegów.

Smacznego 🙂

 

Avon Care – pink magnolia – piękno dla dłoni

Jakiś czas temu wspominałam Wam, że zostałam konsultantką Avon.  Od tamtej pory coraz częściej sama używam też kosmetyków tej marki. Ostatnio skusiłam się na zakup kremu do rąk z serii Avon Care. Moim problemem jest wiecznie przesuszona skóra dłoni, łamiące paznokcie i brzydkie twarde skórki wokół nich. Miałam nadzieję, że krem pomoże mi nieco w pielęgnacji.Avon Care Pink i Magnolia to nawilżający krem ochronny do rąk, skórek i paznokci. Stworzony by chronić dłonie przed wysuszeniem i pomagać utrzymywać optymalny poziom nawilżenia skóry. Sprawia, że paznokcie wyglądają zdrowo i lśnią.

Krem zamknięty jest w standardowej jak preparaty tego typu plastikowej tubie z nakrętką. Ma lekką - bardzo przyjemną - konsystencję, dobrze się rozsmarowuje i dość szybko wchłania. Zawartość witaminy E sprawia, że krem nie tylko pielęgnuje skórę ale także chroni ją przed wpływem czynników zewnętrznych.

Skóra po aplikacji jest miękka i przyjemna w dotyku. Krem jest wydajny, już niewielka ilość pozwala pozostawić na dłoniach warstwę ochronną oraz  delikatny świeży zapach. 

Regularne stosowanie (krem należy bowiem stosować zawsze kiedy nasze dłonie tego potrzebują - najlepiej po każdym myciu czy wykonywaniu czynności domowych) - sprawia, że nasze dłonie wyglądają pięknie i zdrowo. Skórki wokół paznokci stają się miękkie i nie szpecą już swoim wyglądem. 

Jeśli chodzi o paznokcie to fakt - moje są naprawdę oporne na wszelkie odżywki czy inne stosowane cudeńka (działają tylko przez czas kiedy je stosuję - po tym czasie znów stają się moją zmorą i spędzają sen z powiek) dlatego też nie oczekiwałam również rewelacji po zastosowaniu kremu. Mimo wszystko poprawa kondycji skóry dłoni jest dla mnie wystarczającą motywacją do dalszego stosowania kremu.

Polecam - za niewielkie pieniądze możemy cieszyć się naprawdę pięknymi dłońmi.

Kruche ciasto z rabarbarem i kruszonką

Pierwszy naprawdę słoneczny weekend za nami. Wspólne chwile w rodzinnym gronie to najpiękniejszy czas jaki można sobie wymarzyć. A żeby bardziej umilić ten czas musi być koniecznie coś słodkiego. Maj to czas kiedy w każdym prawie straganie pojawia się rabarbar. Aż grzech nie wykorzystać go do słodkich wypieków. Na ten weekend właśnie powstało kruche ciasto z rabarbarem i kruszonką. Składniki:

Ciasto: 

1,5 szklanki maki pszennej ( u mnie Mąka Basia)

100 g masła ( u mnie Łaciate)

1/4 szklanki cukru

5 żółtek

1 łyżka śmietany 18% (u mnie Piątnica)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Masa rabarbarowa:

ok 1 kg rabarbaru

cukier (ilość zależna od kwaśności rabarbaru - u mnie było to ok 1/3 szklanki)

Piana:

5 białek

4 łyżki cukru

Kruszonka: 

5-6 łyżek mąki

1/2 kostki masła ( wykorzystałam Łaciate)

1/2 szklanki cukru

Z podanych składników zagniatamy ciasto. Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Spód wyklejamy ciastem, nakłuwamy widelcem. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180° na ok 30 minut (aż ciasto delikatnie się zarumieni).

Rabarbar myjemy i obieramy, kroimy na mniejsze kawałki, wrzucamy do garnka i dodajemy cukier. Całość dusimy na małym ogniu aż rabarbar będzie lekko miękki. Przekładamy na durszlak i odsączamy z nadmiaru powstałego soku. Jeśli masa jest zbyt rzadka możemy dodać łyżkę mąki ziemniaczanej. Przestudzony rabarbar przekładamy na podpieczone ciasto.

Białka ubijamy na sztywno, pod koniec ubijania dodajemy cukier. Pianę wykładamy na rabarbar.

Z masła, mąki i cukru zagniatamy kruszonkę. Ścieramy ją na dużych oczkach tarki lub kruszymy palcami na wierch piany. 

Całość wstawiamy ponownie do piekarnika na ok 25-30 minut. Studzimy. 

Smacznego 🙂

 

 

Vizir Go Pods – alpejska świeżość prania

Kapsułki do prania już jakiś czas temu zrewolucjonizowały rynek środków piorących. Choć nie należą do najtańszych, na sklepowych półkach pojawia się coraz większy asortyment produktów tego typu. Dzięki nim pranie polubiło nawet wielu panów. U mnie kapsułki są już od dłuższego czasu obowiązkowym elementem do prania, a dzięki kampanii portalu Everydayme mam okazję sprawdzić działanie Vizir Go Pods Alpine Fresh. Przyznam szczerze, że dość sceptycznie swojego czasu podchodziłam do tej marki. Proszek Vizir za każdym razem wywoływał u mnie zmiany skórne. Wysypka, swędzenie.... postanowiłam z niego zrezygnować. Ciekawa byłam jak sprawdzą się kapsułki. Vizir Go Pods to skoncentrowany środek piorący w płynie, zamknięty w małej kapsułce o ulepszonej formule, przeznaczony do tkanin białych i kolorowych. 

Kapsułki mają 3 komory, dzięki którym

1.Piorą

2. Wybielają

3 Nadają blask tkaninom. 

Mogą być stosowane zarówno do tkanin białych jak i kolorowych. 

To obiecuje producent - a jak jest naprawdę? Vizir Go Pods to przede wszystkim prostota użycia - wystarczy kapsułkę umieścić na dnie pustego bębna pralki (to zagwarantuje szybki dostęp wody do kapsułki, przyspieszy jej rozpuszczenie a tym samym działanie), włożyć pranie, nastawić wybrany program i gotowe. Pozostaje tylko czekać na efekty.

Koniec z odmierzaniem proszku i ciągłym rozsypywaniem go wokół pralki. Jedna kapsułka Vizir Go Pods gwarantuje nam czystość aż 5 kg prania, a opakowanie kapsułek zajmuje naprawdę niewiele miejsca w łazience. A to chyba nie mało?

Kapsułka rozpuszcza się już w 30°, nie pozostawiając na odzieży śladów otoczki.  Vizir to prawdziwa siła, która radzi sobie nawet z uciążliwymi plamami. Każda mama wie doskonale jak ciężko usunąć plamy z trawy, lodów czy czekolady. Vizir Go Pods  usuwa je bez śladu (choć uwaga - stosowałam go wyłącznie na dość świeżych plamach).

Duży plus daję kapsułkom za ich uniwersalność - nie muszę już kupować dwóch oddzielnych środków piorących do bieli i kolorów. Vizir skutecznie przywraca śnieżny blask białym tkaninom a kolorowym przywraca ich świeżość i intensywność. Ale skuteczność działania to dla mnie nie wszystko. Uwielbiam kiedy moje pranie zachowuje na długo swoją świeżość. Vizir Go Pods gwarantuje piękny zapach już po wyjęciu z pralki.

Dla mnie kapsułki to prawdziwa bomba. Skuteczne,  proste w użyciu a do tego nie wywołują alergi!!! Polecam!!!

 

 

Torcik serowy

Serniki to ciasta chyba najbardziej popularne a do tego mają wielu zwolenników. Ja sama je uwielbiam. Dziś stworzyłam kolejną wersję sernika - mocno wilgotny, lekki i zarazem delikatny. Kruche, ciemne ciasto podkreśla jego walory smakowe. 

Składniki:

Ciasto:

2,5 szklanki mąki pszennej (użyłam Mąki Basia)

4 łyżki kakao (u mnie Wedel)

2 łyżeczki proszku do pieczenia

150 g masła

2 jajka

2 szklanki cukru

1 łyżeczka wanilii - opcjonalnie (użyłam wanilii bourbon z Madagaskaru dr.Oetker)

Masa serowa:

1 kg twarogu (użyłam twarogu z wiaderka President)

150 g masła

1,5 szklanki cukru pudru

5 jajek

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 budyń waniliowy (u mnie dr. Oetker)

1 łyżeczka wanilii (użyłam wanilii bourbon z Madagaskaru dr. Oetker)

sok i skórka z 1 cytryny

Dodatkowo:

dowolne bakalie (ja zamiast nich użyłam mieszanki keksowej Helio)

cukier puder do oprószenia

Mąkę, proszek do pieczenia i kakao przesiewamy do miski i siekamy razem z masłem. Jajka ucieramy z cukrem i wanilią. Dodajemy do mąki i zagniatamy ciasto. W razie gdyby ciasto było zbyt lepkie podsypujemy dodatkowo mąką. Ciasto zawijamy w folię i wkładamy na 2 godziny do lodówki.

Formę 23x23 cm smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą. Na dno ścieramy na tarce 2/3 ciasta. Masło ucieramy z cukrem pudrem na puch, dodajemy stopniowo żółtka, ser, budyń, proszek do pieczenia, skórkę i sok z cytryny oraz wanilię. Uwaga!!! Jeśli używamy zwykłego twarogu, należy go najpierw dwukrotnie zmielić. Z białek ubijamy pianę. Delikatnie szpatułką lub rózgą łączymy ją z masą serową. Na końcu dodajemy bakalie.

Masę serową przekładamy na blaszkę. Na wierzch ścieramy resztę ciasta. Całość wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy ok 60 minut. Gotowy sernik pozostawiamy na ok 15 minut w piekarniku z lekko uchylonymi drzwiczkami, po tym czasie wystawiamy i dokładnie studzimy. Zimny posypujemy cukrem pudrem. 

Smacznego 🙂

 

 

Szarlotka królewska z kremem budyniowym

Szarlotka to ciasto dość tradycyjne. Przepisy na nią pojawiały się już na blogu m.in tutajtutaj i tutaj. Dziś postanowiłam upiec ją ponownie ale w jeszcze innym wydaniu. Szarlotka królewska - bo o niej mowa - to połączenie delikatnego biszkoptu, warstwy jabłek i delikatnego budyniowego kremu. Pyszna i efektowna.Ciasto:

6 jajek

3/4 szklanki cukru

1 szklanka mąki pszennej (użyłam Szymanowskiej Polskie Młyny)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka ekstraktu wanillii (opcjonalnie - użyłam Wanilii Bourbon z Madagaskaru dr. Oetker)

Masa:

500 ml mleka

1 budyń śmietankowy (u mnie dr.Oetker)

200 g masła (najlepiej prawdziwego)

1/3 szklanki cukru

Dodatkowo:

1 litr uduszonych jabłek (użyłam jabłek robionych na zimę)

2 galaretki cytrynowe (u mnie dr.Oetker)

Dodatkowo:

mleczna czekolada (użyłam Goplany)

Białka ubijamy na sztywno, dodajemy stopniowo cukier a następnie żółtka. Ciągle ubijając dodajemy stopniowo przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i ekstrakt waniliowy. Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180° pieczemy ok 35 minut. Studzimy.

 

Jabłka podgrzewamy i wsypujemy obie galaretki. Mieszamy do momentu aż galaretki się rozpuszczą (uwaga aby jabłka nie zagotowały się). Lekko studzimy i wykładamy na biszkopt. Pozostawiamy do stężenia.Przygotowujemy budyń wg przepisu podanego na opakowaniu, używając jedynie większej porcji cukru (1/3 szklanki). Gotowy budyń przykrywamy folią spożywczą (tak aby dotykała powierzchni budyniu, w ten sposób unikniemy powstaniu kożucha). Studzimy.

Masło miksujemy na puch, stopniowo dodajemy po łyżce zimnego budyniu. Kiedy masa jest już gładka wykładamy na wierzch jabłek.

Całość posypujemy obficie startą czekoladą. 

Smacznego!!! 🙂