Oral B Genius 9000 – geniusz wśród szczoteczek do zębów

Jakiś czas temu wspominałam Wam jak ważna jest dla mnie higiena jamy ustnej. Zasadę regularnego szczotkowania zębów wpajam też od małego moim dzieciom. Wiedzą doskonale, że jeśli już teraz zadbają o piękny zdrowy uśmiech, będą się nim cieszyć przez długie lata. Istotny jest tutaj wybór dobrej pasty do zębów ale przede wszystkim idealnej szczoteczki. I  taką chcę Wam właśnie dziś pokazać.

Od jakiegoś czasu dzięki portalowi everydayme.pl mam zaszczyt bycia ambasadorką marki Oral B. W ramach kampanii otrzymałam do przetestowania szczoteczkę, która od pierwszego użycia skradła moje serce.

Nie mogłam doczekać się kiedy będę mieć ją w ręku. Pomyślicie - czym tu się ekscytować? przecież to tylko szczoteczka do zębów... Nie, nie to nie jest zwykła szczoteczka. 

W mojej ambasadorskiej paczce znalazłam dość pokaźnych rozmiarów pudełko ze szczoteczką oraz przewodnik projektu.

Po rozpakowaniu pudełka ku mojemu zdziwieniu pojawiła się nie tylko szczoteczka ale cały zestaw dodatkowych gadżetów a między nimi:

  • szczoteczka
  • 4 końcówki (Cross Action, Floss Action, 3D White, Sensitive)
  • ładowarka
  • pojemnik na końcówki
  • uchwyt na smartfona
  • etui podróżne z funkcją ładowania szczoteczki
  • ładowarka do etui podróżnego

instrukcja obsługiPozostało mi więc ściągnąć ze sklepu Google Play bezpłatną aplikację Oral B (aplikacja jest również dostępna w sklepie App Store) i przystąpić do pierwszego szczotkowania - ale o tym za chwilę 😉

Szczoteczka elektryczna Oral-B Genius 9000 jest wyposażona w 6 trybów pracy: tryb Daily Clean -czyszczenia codziennego, tryb Guma Care -pielęgnacji dziąseł, tryb Sensitive - delikatnego czyszczenia, tryb wybielania 3D white oraz tryb Pro-Clean czyli nadzwyczajnego uczucia czystości oraz tryb czyszczenia języka.  

Oral B Genius 9000 została wyposażona w Smart ring (oznaczony strzałką na zdjęciu powyżej). Jest to funkcja, która pozwala zaprogramować szczoteczkę, dostosowując ją do własnych preferencji. Szczoteczka sygnalizuje dany program jednym z 12 kolorów, które wyświetlane są na pasku umieszczonym wokół rękojeści. SmartRing obrazuje poprzez zapalenie paska na kolor czerwony, zbyt silny nacisk końcówki czyszczącej podczas szczotkowania zębów.Aby ułatwić dokładną pielęgnację zębów warto skorzystać z aplikacji na smartfona Oral B, o której wspomniałam Wam wcześniej. Pozwala ona na komunikację szczoteczki i smartfona poprzez moduł bluetooth. Pobiera oraz wyświetla dane jakie rejestruje szczoteczka podczas mycia zębów jak również może zaprogramować szczoteczkę dla indywidualnych potrzeb i nawyków każdego użytkownika. Aplikacja dostosowuje czas mycia, intensywność pracy szczoteczki oraz ustala korzystne (zalecane) sposoby czyszczenia zębów indywidualnie dla potrzeb użytkownika.Dodatkowym wyposażeniem dla osób podróżujących jest bardzo wygodne etui podróżne. Zapewnia ono łatwe i estetyczne przechowywanie szczoteczki w czasie podróży. Etui posiada również funkcję ładowania szczoteczki oraz smartfona jednocześnie (specjalne wyżłobienia pozwalające umieścić smartfona). Dla wygody znajdzie się tu też miejsce na przechowywanie dwóch końcówek.

Powiem krótko - o Oral B Genius 9000 Można pisać bez końca. Ma wiele zalet. Przekonałam się o tym na własnych... zębach 😉 Już po kilku szczotkowaniach zauważyłam ogromną różnicę w wyglądzie moich zębów. Do tej pory wydawało mi się, że używając szczoteczki elektrycznej myję zęby naprawdę dokładnie. Uwieżcie mi myliłam się. Szczoteczka Oral B GENIUS 9000, która zapewnia trójwymiarowe czyszczenie 3D Action (oscylacja, pulsacja, rotacja),  zapewnia mi  dogłębne oczyszczanie zębów i profesjonalną pielęgnację jamy ustnej. Dopiero dziś mam pewność, że moje zęby są czyste jak po wizycie u dentysty. A śnieżnobiały, zdrowy uśmiech to dla mnie coś bezcennego a zarazem większa pewność siebie.

Warto zainwestować 😉 

Tess – uroda na pierwszym miejscu

Nareszcie lato - długie spacery o zachodzie słońca, łąki pełne kwiatów a pod stopami prawdziwe cuda natury w pełnej krasie - a między nimi skrzyp, babka lancetowata, krwawnik, przywrotnik. Uwielbiam takie klimaty.

Po powrocie do domu zerknęłam na moją kosmetyczną półkę a na niej Delikatna pianka do mycia twarzy i demakijażu z wyciągiem z przywrotnika. Często nawet nie wiemy jakie skarby mamy tuż pod ręką.

Pianka trafiła w moje ręce dzięki firmie Idea 25 - to właśnie ona stworzyła z myślą o kobietach takich jak ja linię produktów Tess.

Dwa z nich przetestowałam na własnej skórze. Moją opinią o piance chcę się podzielić z Wami już dziś. 

Pianka zamknięta jest w butelce z bardzo wygodnym dozownikiem. Patrząc na opakowanie w środku widzimy płyn, jednak wystarczy jedno naciśnięcie pompki aby na dłoni pojawiła się lekka jak chmurka pianka.

Rozprowadzona na skórze sprawia wrażenie delikatnego masażu olejkiem, idealnie oczyszcza skórę twarzy, usuwa makijaż, nie powodując uczucia ściągnięcia skóry oraz podrażnienia oczu. 

W składzie pianki znajdziemy m.in wyciąg z przywrotnika - to chyba najcenniejszy składnik produktu. Przywrotnik to zioło o rewelacyjnym działaniu regenerującym skórę. Koi, osłania, zmniejsza nadwrażliwość skóry na czynniki zewnętrzne.

Pianka przeznaczona jest do skóry wrażliwej i ze skłonnością do alergii - czyli właśnie do takiej jak moja. Już po kilkunastu dniach stosowania zauważyłam znaczną poprawę stanu mojej skóry - co jest ważne zwłaszcza teraz latem kiedy twarz odpoczywa od makijażu lub jest on znacznie delikatniejszy - nie zawsze mogę wtedy ukryć niedoskonałości.  Po każdym myciu skóra jest idealnie oczyszczona, makijaż dokładnie usunięty, nie występuje zaczerwienienie, które pojawiało się po innych produktach myjących. Mogę z ulgą odetchnąć i nie martwić się jakimikolwiek niedoskonałościami. Moja skóra zyskała drugą młodość!!!! Stała się nie tylko dobrze nawilżona ale przede wszystkim odzyskała zdrowy wygląd. 

Polecam piankę do codziennej pielęgnacji  twarzy. Idealnie przygotowuje skórę do kolejnych zabiegów, pozostawia ją delikatną i przyjemną w dotyku.

Piankę a także inne kosmetyki z serii Tess (i nie tylko) kupicie m.in. w internetowym sklepie Idea 25. Zapraszam do odwiedzenia i zapoznania się z ofertą 🙂

3 BIT

Ciasto, które znają chyba wszyscy.... Idealne do podjęcia gości, proste w wykonaniu, ale przede wszystkim pyszne. Tym razem zrobiłam je na przyjazd mojej koleżanki... Długo zastanawiałam się jakimi słodkościami mogę ją podjąć ale pomyślałam, że to też najwyższa pora aby 3 BIT pojawił się na blogu. I oto jest. Bardzo zbliżony smakiem do popularnego batonika ale w wersji XXXL Składniki:

8 paczek herbatników ( u mnie Petit Beurre Jutrzenka)

1 puszka masy kajmakowej (u mnie tym razem masa kukułkowa Helio)

2 budynie śmietankowe ( u mnie dr. Oetker)

2 szklanki mleka

4 łyżki cukru

3/4 masła (u mnie Masło Polskie Mlekovita)

1/2 l smietanki 30% (u mnie Łaciata)

2 śmietan fixy

2 łyżki sypkiej kawy cappucino (u mnie karmelowe Caffeteria Mokate)

1 czekolada mleczna (u mnie Wedel) 

1 ½ szklanki mleka zagotować z cukrem. W pozostałej  ½ szklanki rozrobić proszek budyniowy. Wlać do gotującego mleka cienkim strumieniem i jeszcze chwilę podgotować do uzyskania gęstego budyniu. Dokładnie wystudzić. Masło utrzeć na puch, stopniowo łyżka po łyżce dodawać wystudzony budyń. Miksować do uzyskania gładkiej masy.

Śmietanę ubić ze śmietan fixem, gdy będzie sztywna dodać cappucino i jeszcze chwilę miksować do połączenia składników. 

Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wyłożyć folią aluminiową. Spód wyłożyć herbatnikami. Rozsmarować masę kajmakową (możemy ją bardzo delikatnie podgrzać aby łatwiej rozprowadzała się na ciastkach). Ułożyć kolejną warstwę herbatników, wyłożyć masę budyniową, kolejną warstwę herbatników i bitą śmietanę. Całość obficie posypać startą czekoladą. Smacznego 🙂

 

Serowo-malinowy torcik kawowy

Zrywasz dorodne maliny,
w ustach słodki ich smak,
maliną zostać czerwoną,
maliną zostać o tak...

No właśnie - nadchodzące wielkimi krokami lato to sezon truskawek, jagód i malin - wszystkie idealne do deserów - zarówno tych na zimno jak i pieczonych. Pomyślałam więc, że pora na pojawienie się ich w mojej kuchni. I tak właśnie powstał serowo-malinowy torcik kawowy. Pyszny, mocno kawowy, przełamany kwasowością malin i słodyczą sera.

Składniki:

3 jajka

80 g cukru

100 g mąki (u mnie Mąka Basia)

1 łyżka kakao

1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej (u mnie Nescafe)

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki oleju

Poncz:

1/2 szklanki posłodzonej i wystudzonej kawy

Warstwa malinowa:

500 g mrożonych malin (użyłam Hortexu)

2 galaretki malinowe (u mnie dr.Oetker)

Masa serowa:

650 g twarogu (użyłam Twarogu Hanusi Mlekovity)

250 ml śmietanki 30% (u mnie Łaciata)

4 łyżki cukru pudru (u mnie Diamant)

3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

3 łyżeczki żelatyny

100 ml wrzątku

Polewa:

150 g cukru

50 ml wody

50 g kakao (u mnie Wedel)

100 ml śmietanki 30% (u mnie Łaciata)

2 łyżeczki żelatyny

Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę, dodajemy olej a następnie przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, kakao i kawę.

Spód tortownicy o średnicy 26 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180° na ok 25 minut (do suchego patyczka). Upieczony biszkopt studzimy i nasączamy kawą. Galaretki rozpuszczamy w 350ml wrzątku i zalewamy nimi zamrożone maliny. Kiedy masa zacznie tężeć (musimy uważać, bo staje się to dość szybko) wykładamy na nasączony biszkopt i wyrównujemy.

Kawę oraz żelatynę zalewamy wrzątkiem , mieszamy do chwili rozpuszczenia i odstawiamy do przestygnięcia.

Ser miksujemy z cukrem pudrem. Osobno ubijamy na sztywno śmietankę i delikatnie łączymy ją z serem. Na koniec dodajemy żelatynę z kawą i miksujemy do połączenia składników. Masę wykładamy na maliny i pozostawiamy do stężenia. 

Żelatynę zalewamy małą ilością zimnej wody (tylko do przykrycia) i pozostawiamy do napęcznienia. Wodę, cukier i kakao zagotowujemy. Dodajemy śmietankę, delikatnie mieszamy i ponownie zagotowujemy. Całość przecedzamy przez sitko w celu pozbycia się ewentualnych grudek. Do bardzo gorącej polewy dodajemy żelatynę i mieszamy do czasu aż się dokładnie rozpuści. Studzimy do temperatury ok 35° i polewamy wierzch ciasta. Pozostawiamy do zastygnięcia. Całość najlepiej przechowywać w lodówce.

Smacznego 😊

NovaClear Atopis – ciąg dalszy walki z atopią i suchą skórą

Kilka dni temu pisałam Wam o problemie jakim jest skóra atopowa i pomocniku w walce z nim - płynem do mycia twarzy i ciała Atopis Face &Body Wash.  NovaClear stworzyła jednak jeszcze coś specjalnie dla atopików i osób borykających się z przesuszeniem skóry - właśnie takich jak ja - Atopis Krem natłuszczający do twarzy i ciała. Novaclear Atopis Intensive Cream Krem natłuszczający do twarzy i ciała 100ml zamknięty jest w wygodnej i bardzo poręcznej tubie. To produkt ze specjalistycznej serii Atopis przeznaczonej do pielęgnacji skóry atopowej, suchej i wrażliwej. Konsystencja kremu pozostawia nieco do życzenia - krem jest bardzo gęsty, rozprowadzany na skórze sprawia wrażenie naciągania na niej warstwy gumy. Ale to jego jedyny minus.

Produkt nie zawiera drażniących substancji chemicznych, intensywnie nawilża, nawadnia i natłuszcza wysuszoną oraz podrażnioną skórę. Krem zawiera olej konopny i ekstrakt z lukrecji (o ich właściwościach pisałam Wam w poprzednim poście).

Nie jestem zwolenniczką kremów natłuszczających - zawsze pozostawiały na mojej twarzy brzydką, błyszczącą warstwę. W przypadku kremu NovaClear Atopis jest inaczej. Mimo niewielkich problemów z rozprowadzeniem, krem idealnie wchłonął się w skórę, pozostawił ją miękką, delikatną, przyjemną w dotyku ale przede wszystkim perfekcyjnie nawilżoną. 

Po kilku dniach regularnego stosowania kremu (głównie na noc) zauważyłam znaczną poprawę stanu mojej skóry. Zniknęły ślady jej przesuszenia, skóra przestała się łuszczyć. Krem przywrócił mojej skórze naturalną fizjologiczną równowagę, odbudował jej płaszcz hydrolipidowy i sprawił, że znów mogę cieszyć się jej pięknym, zdrowym wyglądem. Nie muszę już nosić słoiczka swojego kremu w torebce, sięgać po lusterko i sprawdzać czy na czole, nosie czy policzkach nie pojawiły się białe płatki złuszczonego naskórka. 

Oba produkty Novaclear Atopis - zarówno płyn do mycia jak i krem natłuszczający świetnie się uzupełniają. Płyn oczyszcza skórę,przygotowując ją tym samym do kolejnych zabiegów. Krem przywraca skórze prawidłowe funkcjonowanie, chroni przed nawracającymi objawami nasilonej suchości i szorstkości skóry, eliminuje swędzenie, daje uczucie komfortu, wyciszając dolegliwości towarzyszące zmianom skórnym.

Krem kupicie w dobrych aptekach. Cena ok 19 zł. Polecam, naprawdę warto sięgnąć i przynieść ulgę potrzebującej skórze.

zBLOGowani.pl

Budyniowiec

Budyniowiec, budyniak - ciasto, które ma wiele nazw. Robiłam je ostatnio kilka lat temu ale pora powrócić do tego smaku. Ciasto jest mega proste w przygotowaniu i super smakuje.Składniki:
Ok. 220 g krakersów (zużyłam nieco więcej niż 1 opakowanie krakersów Lajkonika)
4 jajka
150 g cukru
130 g masła (użyłam polskiego z Mlekovity)
6 czubatych łyżek mąki pszennej (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)
7 czubatych łyżek mąki ziemniaczanej
1 budyń waniliowy (u mnie Winiary )
Prawdziwa wanilia (dałam 3 łyżeczki wanilii Bourbon z Madagaskaru dr.Oetker)
1250 ml mleka

Cukier puder do posypania

1 litr mleka zagotowujemy z masłem. Jajka ucieramy z cukrem, dodajemy wanilię, mąkę pszenną, mąkę ziemniaczaną, proszek budyniowy oraz resztę mleka. Gotową masę wlewamy do gotującego mleka i energicznie mieszamy (uważamy aby się nie przypaliła) do uzyskania gęstego budyniu.

Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy folią aluminiową. Na spód układamy ciasno jeden przy drugim krakersy. Na ciastka wykładamy gorący budyń, równomiernie rozprowadzamy i przykrywamy drugą warstwą krakersów. Pozostawiamy do wystygnięcia. Wierzch posypujemy cukrem pudrem. 

Smacznego 😉

Jak poradzić sobie ze skórą atopową? Są na to sposoby – Novaclear Atopis

Skóra atopowa to zmora wielu osób w różnym wieku. Zmiany atopowe występują z reguły na tle alergicznym a ich nasilenie może wywołać stres czy nawet zanieczyszczenie środowiska. Skóra staje się wtedy zaczerwieniona, wysuszona, swędzi. Jak sobie z tym poradzić? Na atopowe zapalenie skóry nie ma niestety lekarstwa ale są preparaty, które w znacznym stopniu łagodzą objawy. Podstawą pielęgnacji skóry atopowej są odpowiednie kosmetyki - zarówno te do oczyszczania skóry jak i te dbające o jej prawidłowe nawilżenie. I właśnie takie oferuje NovaClear. A ja dziś chciałabym Wam opowiedzieć o jednym z nich. Novaclear Atopis Face &Body Wash płyn do mycia twarzy i ciała to nowoczesny kosmetyk, który kompleksowo pielęgnuje skórę i oczyszcza ją. Atopis - przeznaczony jest do skóry suchej, atopowej i wrażliwej .

Emulsja zamknięta jest w dużej - 200 ml tubie - za opakowanie dałabym mały minus, ponieważ przy konsystencji płynu takie opakowanie jest niepraktyczne. Ale w końcu liczy się tu bardziej jego wnętrze.

No właśnie... Płyn ma bardzo delikatną formułę, zawiera w swoim składzie olej konopny oraz ekstrakt z lukrecji.

Olej konopny zawarty w płynie ma wręcz zbawienny wpływ na skórę ze skłonnością do atopii:

  • Odbudowuje płaszcz hydrolipidowy naskórka i uzupełnia uszkodzenia w cemencie międzykomórkowym, dzięki czemu skóra nie traci wilgoci, a naskórek lepiej pełni swoje funkcje ochronne.
  • Dzięki zawartości NNKT utrzymuje ją w dobrej kondycji, poprawia też odporność na działanie czynników zewnętrznych, w tym wiatru, mrozu i słońca.
  • Łagodzi stan zapalny przy atopowym zapaleniu skóry, łuszczycy i egzemie.
  • Niweluje uciążliwy świąd skóry przy dermatozach, zwłaszcza AZS, a także przy alergiach skórnych.
  • Zmniejsza ryzyko podrażnień i przebarwień.
  • Regeneruje skórę, zapobiega przedwczesnemu tworzeniu się zmarszczek.
  • Poprawia koloryt skóry.
  • Odżywia skórę.
  • Reguluje wydzielanie sebum, co wspomaga leczenie trądzikowych zmian zapalnych.
  • Przywraca elastyczność cery, jej prawidłowe nawilżenie.
  • Zmiękcza i wygładza skórę.
  • Pełni rolę naturalnego filtra przeciwsłonecznego, zabezpieczając skórę przed działaniem promieni UV.

Podobne działanie ma ekstrakt z lukrecji.Płyn delikatnie myje, jednocześnie przywracając skórze jej naturalne pH. Idealnie skomponowany skład koi podrażnienia i eliminuje świąd, dzięki czemu skóra skóra odzyskuje piękny, zdrowy wygląd. Dodatkowo NovaClear Atopis Face &Body Wash płyn do mycia twarzy i ciała wpływa na regenerację naturalnego płaszcza wodnolipidowego, ponieważ dostarcza składniki lipidowe. Jednocześnie odbudowa warstwy hydrolipidowej sprawia, że płyn zapewnia uczucie nawilżenia i natłuszczenia skóry. Już po kilku dniach stosowania zauważyłam u siebie znaczną poprawę stanu skóry - zwłaszcza twarzy. Zniknęły podrażnienia i zaczerwienienia, skóra stała się gładka i przyjemna w dotyku.

Novaclear Atopis Face & Body Wash dostaniecie w dobrych aptekach. Koszt to ok 15 zł. Za niewielkie pieniądze możecie dokładnie oczyścić skórę - nawet atopową - bez ryzyka podrażnień. Warto wypróbować.

zBLOGowani.pl