MyGiftDna – nadchodzą święta, szukamy prezentów

Wielkimi krokami zbliżają się Mikołajki a zaraz za nimi święta. Pora więc zacząć pisać listy do Świętego Mikołaja. W tym roku postanowiłam, że prezentami zajmę się dużo wcześniej. Nie cierpię biegania po sklepach w ostatniej chwili, zawsze chcę aby moje prezenty były nietuzinkowe. Każdy zasługuje bowiem na coś wyjątkowego.

W poszukiwaniu pomysłów na tegoroczne podarki już po raz wtóry zajrzałam na stronę mygiftdna. Na pewno pamiętacie mój wyjątkowy kalendarz, o którym pisałam Wam tutaj.

Mygiftdna to sklep specjalizujący się w sprzedaży wyjątkowych, bo spersonalizowanych prezentów (grawerowane, z nadrukiem, ze zdjęciem czy haftem, to dla mygiftdna żaden problem ;-)).

Uważamy, że najlepszy prezent to taki, który został stworzony z myślą o osobie, która zostanie nim obdarowana. 

Trudno nie zgodzić się z hasłem przewodnim firmy.

Postanowiłam tym razem sprawdzić jak wygląda sprzedaż produktów innych niż kalendarze. W poszukiwaniu prezentu idealnego trafiłam na obrotową deskę.Nie mogłam się doczekać kiedy będę trzymać swój prezent w ręku. Przesyłka dotarła do mnie błyskawicznie (nie spodziewałam się takiego ekspresowego tempa realizacji zamówienia).

Cudownie.... moja i tylko moja deska, którą wykorzystam do czego tylko będę chciała, a dodatkowo jeszcze z cudnym grawerem. Prawda, że jest świetna? Obrotowa deska drewniana wykonana jest z drewna bukowego i impregnowana olejem roślinnym. Deska płynnie i lekko się obraca, jest bardzo masywna i stabilna. Jej powierzchnia jest idealnie gładka. Grawer na desce wykonany jest z użyciem najnowszych technologii laserowych. Jest trwały i nawet po długim użytkowaniu produktu pozostaje nienaruszony i bardzo dobrze widoczny.
Dużym zaskoczeniem była dla mnie jej wielkość 🙂 Średnica deski to aż 35 cm - z powodzeniem zmieści się na niej nawet spora pizza. Deska doskonale sprawdza się również do podawania ciast, ciasteczek czy owoców.Ja wybrałam deskę z grawerem, który idealnie odpowiada mojemu zamiłowaniu do pieczenia słodkości. Moi goście z pewnością będą zaskoczeni kiedy ciasto zniknie już z deski, ale jednocześnie nie będą mieli wyrzutów sumienia, że kolejne kalorie pójdą w boczki bo przecież "Zrobione przez Anię nie tuczy" 😉Wśród asortymentu macie duży wybór desek z przeróżnymi grawerami. Złożenie zamówienia jest dziecinnie proste a strona przeprowadzi Was przez nie intuicyjnie (na stronie znajdziecie również pomoc w poszukowaniu idealnego prezentu dla wybranej osoby, np mamy, raty, babci, wujka, cioci, narzeczonej itp.). Uwaga!!!! Sklep gwarantuje darmowy  zwrot aż przez 365 dni a koszty transportu w obie strony pokrywa mygiftdna. 

Ja jednak gwarantuję Wam, że prezenty są tak wysokiej jakości i sprawiają tak wiele radości, że z pewnością nie zdecydujecie się na odesłanie żadnego z nich.

Przekładany murzynek

Murzynek - ciasto mojego dzieciństwa. Kiedy jeszcze sklepowe półki nie uginały się pod ciężarem słodyczy, a czekolada i pomarańcze pojawiały się w domu tylko od święta - murzynek był prawdziwym rarytasem. Dziś przypomniałam sobie ten smak, jednak nieco go zmodyfikowałam. Przełożony dżemem wiśniowym i kremem na bazie serka waniliowego smakuje świetnie. 

Składniki:

Ciasto:

3,5 szklanki mąki (u mnie Mąka Basia)

1,5 szklanki cukru

1.5 łyżeczki sody oczyszczonej

2 łyżki kakao (u mnie E.Wedel)

2 jajka

2 łyżki dżemu (użyłam domowego z aronii i jabłek)

1,5 szklanki mleka

1 szklanka oleju

Masa: 

3 żółtka

1 szklanka cukru pudru

2 serki waniliowe homogenizowane (użyłam Mlekpol Rolmlecz)

250 g masła

1 łyżka żelatyny

Dodatkowo:

słoiczek dżemu wiśniowego (ja użyłam domowego)

gorzka czekolada (u mnie E.Wedel) 

Wszystkie składniki ciasta wkładamy do miski i krótko miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Tortownicę o średnicy 26 cm smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą. Przelewamy ciasto. Pieczemy ok 50 minut w 160º (do suchego patyczka). Pozostawiamy do całkowitego wystudzenia. Zimne ciasto przekrawamy na 2 blaty (jeśli chcemy aby ciasto było bardziej miękkie możemy ściąć wierzch).

Masło ucieramy z cukrem pudrem, dodajemy żółtka a następnie stopniowo serek waniliowy. Żelatynę rozpuszczamy w niewielkiej ilości wrzątku. Studzimy, dodajemy do masy, miksujemy krótko do połączenia. Pierwszy blat ciasta smarujemy połową dżemu wiśniowego. Wykładamy część masy serowej, przykrywamy drugim blatem. Ciasto ponownie smarujemy dżemem a następnie wykładamy resztę masy. Wierzch posypujemy obficie startą czekoladą. 

Smacznego 🙂

Czarny diament, czyli nowa maseczka Eveline Cosmetics

Ostatnio sporo pisałam Wam o produktach marki Eveline Cosmetics. To jedna z niewielu marek, której kosmetyki naprawdę odpowiadają potrzebom mojej skóry. Seria FaceMed+, która niedawno pojawił się na rynku jest dla mnie prawdziwym odkryciem. Poza peelingiem, żelem do mycia twarzy i płynem do demakijażu od jakiegoś czasu w pielęgnacji skóry twarzy towarzyszy mi również Maseczka oczyszczająco-detoksykująca - aktywny węgiel, glinka wulkaniczna. 

Oczyszczająco-detoksykująca maseczka z aktywnym węglem Face Med+ to zaawansowany preparat do pielęgnacji twarzy, opracowany w ścisłej współpracy z dermatologiem. Polecany do każdego rodzaju cery, w szczególności narażonej na :

  1. Powracające niedoskonałości i błyszczenie
  2. zanieczyszczone miejskie powietrze

Starannie opracowana formuła maski-zabiegu została wzbogacona w AKTYWNY WĘGIEL z bambusa – nazywany przez specjalistów „czarnym diamentem” pielęgnacji skóry. Jest to naturalny składnik pochodzenia roślinnego, znany ze zdumiewających właściwości absorpcyjnych. Łagodny i bezpieczny dla cery,  działa jak prawdziwy magnes na zanieczyszczenia, precyzyjnie wychwytując wszelkiego rodzaju brud i toksyny (sebum, pot, smog, dym papierosowy, itp.)

SKUTECZNOŚĆ POTWIERDZONA BADANIAMI*:
Natychmiast: 
Pory są odblokowane, cera idealnie oczyszczona – 100% 
Cera jest odnowiona, promieniuje zdrowym blaskiem  – 95%

Po 3 tygodniach  regularnego stosowania:

Pory skóry są wyraźnie zwężone, błyszczenie w ciągu dnia zredukowane  – 99%
Poszarzały koloryt (zanieczyszczenia, toksyny) i zmęczenie skóry są wyeliminowane – 96% Wewnątrz eleganckiego, tekturowego pudełeczka kryje się mały szklany słoiczek - taki w jakim znajdziecie ulubiony krem. Opakowanie pod nakrętką zabezpieczone jest aluminiową folijką - dzięki czemu mamy pewność, że nasze  jest pełnowartościowe i nikt wcześniej do niego nie zaglądał.

Sama maseczka ma aksamitną, delikatną konsystencję i bardzo przyjemny, subtelny zapach. Aplikacja maseczki to czysta przyjemność, z łatwością rozprowadza się na skórze pokrywając ją niczym jedwabiem. Tuż po nałożeniu miałam wrażenie, że znalazłam się w profesjonalnym gabiniecie kosmetycznym a na twarz nałożono mi odprężający kompres.

Składniki maseczki wnikają głęboko w skórę twarzy, zawarty w niej aktywny węgiel niczym gąbka pochłania zanieczyszczenia i wszelkiego rodzaju toksyny, których w codziennym zabieganiu nie brakuje na naszej skórze.

Po kilku zastosowaniach maseczki zauważyłam, że moja twarz jest naprawdę dokładnie oczyszczona a znana wielu dziewczynom strefa T sprawia znacznie mniej problemów. Po zmyciu maseczki (po kilku minutach maseczka na twarzy zasycha i należy ją spłukać ciepłą wodą) skóra jest gładka, sprężysta, sprawia wrażenie dobrze nawilżonej. Producent nie rzuca słów na wiatr. Zgodnie z jego obietnicą - po 3 tygodniach stosowania kondycja mojej skóry jest naprawdę dużo lepsza, pory stały się niewidoczne, nie pojawiają się żadne wypryski a twarz wygląda zdrowo i promiennie. 

 Dużą zaletą maseczki jest pojemność opakowania. 50 ml słoiczek wystarcza na aż 12 zabiegów, czyli mniej więcej miesiąc stosowania (wg zaleceń maseczkę należy stosować 2-3 razy w tygodniu). To idealny produkt dla osób zabieganych, które potrzebują chwili aby zrobić coś dla siebie w domowym zaciszu.

Koszt maseczki to ok 27 zł. Kupicie ją w dobrych drogeriach oraz sklepie Eveline.

Polecam!!! A może znacie już ten produkt?? Co o nim sądzicie?

Ciasto chałwowe

Nie wiem jak u Was ale u mnie, kiedy za oknem robi się coraz chłodniej przychodzi czas na nieco bardziej kaloryczne ciasta. Tak już się chyba utarło, że jesień i zima to pora na ciasta nieco cięższe i bardziej słodkie. Dlatego właśnie dziś powstało ciasto z moją ulubioną chałwą. Ech ciężko mi jej sobie odmówić 🙂 

Składniki:

Ciasto:

6 jajek

1 szklanka cukru

cukier waniliowy (u mnie cukier z wanilią bourbon z Madagaskaru dr.Oetker)

3 budynie czekoladowe bez cukru (u mnie dr.Oetker)

1 łyżka mąki pszennej

Masa:

2 budynie waniliowe bez cukru (dałam Delecta z dodatkiem wanilii)

3 szklanki mleka

250 g masła

300-400 g chałwy waniliowej (u mnie Odra)

Dodatkowo:

2 słoiczki dżemu (dałam domowy z aronii i jabłek ale doskonale sprawdzi się też z czarnej porzeczki)

gorzka czekolada (u mnie E.Wedel) 

 

Białka ubijamy na sztywno, stopniowo dodajemy cukier, cukier waniliowy, żółtka, a pod koniec mąkę i proszek budyniowy. Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto i pieczemy ok 30 minut w temperaturze 160° (do suchego patyczka). Upieczony biszkopt studzimy i przekrawamy na 2 blaty.

Budyń waniliowy rozrabiamy w 1/2 szklanki mleka. Pozostałe mleko zagotowujemy i wlewamy rozpuszczony proszek. Chwilę gotujemy aż budyń zgęstnieje. Wierzch przykrywamy folią spożywczą tak aby dotykała warstwy budyniu (zapobiegniemy w ten sposób powstaniu kożucha) i dokładnie studzimy.

Masło ucieramy na puch, dodajemy pokruszoną chałwę a następnie po łyżce zimnego budyniu. Miksujemy aż masa będzie gładka. 

Pierwszy blat biszkoptu smarujemy dżemem, wykładamy połowę masy chałwowej i przykrywamy drugim biszkoptem. Ponownie smarujemy dżemem i wykładamy resztę masy. Wierzch posypujemy startą gorzką czekoladą.

UWAGA!!! Jeśli chcemy aby nasz krem był nieco bardziej słodki w trakcie ucierania możemy dodać do smaku cukier puder. 

Smacznego 🙂

 

 

 

Z Face Med+ demakijaż to pestka

Demakijaż - podstawa pielęgnacji mojej skóry każdego dnia. Po całym dniu potrzebuje ona odpoczynku i regeneracji. Nie wystarczy jednak mydło i woda (zresztą tego pierwszego nigdy nie używam do twarzy) - potrzebuję odpowiedniego kosmetyku, który usunie makijaż ale równocześnie zadba o wygląd i zdrowie mojej skóry. Postawiłam więc na Hialuronowy Płyn Micelarny 3w1 od Eveline Cosmetics. To kolejny produkt z serii FaceMed, o której pisałam Wam tutaj i tutaj

HIALURONOWY PŁYN MICELARNY 3w1 :

1. Usuwa nawet wodoodporny makijaż

2. Skutecznie oczyszcza i odświeża skórę

3. Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienie

WSKAZANIA:

• Oczyszczanie skóry bardzo suchej, podrażnionej i wrażliwej

• Demakijaż oczu i ust – usuwa nawet wodoodporny makijaż

• Codzienna pielęgnacja skóry odwodnionej

SKŁAD I DZIAŁANIE:

• Kwas hialuronowy + kompleks AQUAXYL™ – Technologia Hydraconcept 3D - Już od pierwszego zastosowania – spektakularny wzrost nawilżenia skóry, ochrona przed przesuszeniem 24h. - Po 28 dniach* – zmniejszenie łuszczenia się o 25%, wygładzenie i ujędrnienie skóry o 30%, wypełnienie mikrozmarszczek i linii mimicznych.* Badanie dot. składnika aktywnego AQUAXYL™ przeprowadzone na wybranej grupie osób.

• D-Panthenol – łagodzenie podrażnień i redukcja zaczerwienienia. Zmniejszenie reaktywności skóry i aktywna ochrona przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.

• Ekstrakt z owoców Cucumis Sativus – natychmiastowe działanie przeciwzapalne, kojące i odświeżające. Cera odzyskuje blask i zdrowy koloryt. Płyn zamknięty jest w dość dużej i masywnej butelce zakończonej korkiem z klikiem. Jest bezbarwny i bezzapachowy. To co mnie zaskoczyło w płynie to to, że dotychczas stosowanie przeze mnie płyny micelarne miały widoczne  warstwy a podczas stosowania pozostawiały tłustą warstwę na skórze. Face Med+ jest inny. Jest jednolity, nie wymaga wstrząsania przed użyciem i jest zdecydowanie delikatniejszy.

Płyn nie podrażnia, nie powoduje uczucia pieczenia ani swędzenia skóry.  Nie pozostawia po sobie tłustej powłoki. Dobrze nawilża, koi skórę, redukuje zaczerwienienia. Doskonale radzi sobie nawet z wodoodpornym makijażem. Najważniejsze dla mnie jednak jest to, że to jedyny płyn micelarny jaki stosowałam, który nie powoduje u mnie szczypania oczu. Płyn zdecydowanie polecany do skóry wrażliwej, suchej i reaktywnej skóry twarzy i powiek. Demakijaż płynem Hialuronowym nie sprawia najmniejszego problemu. Wystarczy nasączyć nim wacik i dosłownie lekko przetrzeć skórę aby cały makijaż został dokładnie usunięty. Nie ma tutaj mowy o jakimś pocieraniu skóry.  Podkłady, tusze, cienie, szminki po prostu znikają ze skóry jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Płyn jest naprawdę skuteczny i do tego wydajny. Opakowanie o pojemności 400 ml starcza naprawdę na długo. Po kilkunastu dniach stosowania zauważyłam też poprawę nawilżenia i wygładzenia skóry (to z pewnością efekt działania zawartego w płynie kwasu hialuronowego). To taki przyjemny dodatkowy efekt regularnego demakijażu. Śmiało mogę powiedzieć, że to najlepszy płyn do demakijażu jaki do tej pory stosowałam.

Koszt ok 20zł, dostaniecie go w dobrych drogeriach 🙂

Ciasto z ciepłymi lodami.

Dzisiaj przepis na bardzo delikatne i lekkie ciasto, które imponuje nie tylko swoim wyglądem ale również smakiem. Smakiem przypomina nieco śnieżny puch (na który przepis znajdziecie tutaj) jednak wewnątrz kryje się mega niespodzianka w postaci lekkiej słodkiej pianki oblanej czekoladą. 

Składniki: 

12 ciepłych lodów w czekoladzie (dostaniecie je w Lidlu, Kauflandzie)

300 ml śmietanki 30% lub 36% (u mnie Łowicka 36%)

800 g waniliowego serka homogenizowanego (u mnie Rolmlecz Mlekpol)

1 galaretka cytrynowa (u mnie Delecta)

2 łyżki żelatyny (u mnie deserowa dr. Oetker)

2 galaretki w dowolnym smaku (u mnie nowość Delecta owoce egzotyczne: ananas, mango, melon)

ok. 20 sztuk herbatników (u mnie Petit Beurre Jutrzenka)

Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy folią aluminiową. Na spód układamy herbatniki.

Galartekę cytrynową rozpuszczamy razem z żelatyną w 450 ml wrzątku. Pozostawiamy do całkowitego wystudzenia. Śmietankę ubijamy na sztywno, stopniowo dodajemy serek waniliowy a następnie zimną galaretkę. Lekko tężejącą masę przelewamy na herbatniki a następnie delikatnie wciskamy w nią lody (ja obcinam z lodów wafelki, które są na spodzie). Pozostawiamy do całkowitego stężenia.

W międzyczasie rozpuszczamy 2 galaretki i pozostawiamy do wystudzenia. Lekko tężejące wylewamy na ciasto. Wstawiamy do lodówki (najlepiej na całą noc). 

Smacznego 🙂

 

Sernik królewski

Sernik królewski - skąd wzięła się jego nazwa? Nie mam pojęcia 🙂 Jedno wiem na pewno - sernik króluje zarówno swoim smakiem jak również lekkością. Masa serowa z serków homogenizowanych jest puszysta i delikatna, równie dobrze pasowałaby do niego nazwa "niebiański". Robiłam go już wiele razy, za każdym jednak smakuje tak samo obłędnie. Polecam Składniki: 

Ciasto:

3 szklanki mąki pszennej (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

1 szklanka cukru pudru

1 masło lub masło roślinne (ja dałam tym razem margarynę Kasia)

1 łyżeczka proszku do pieczenia (u mnie dr.Oetker)

4 żółtka

Masa serowa:

5 serków homogenizowanych waniliowych po 200 g (najlepiej sprawdzają się serki Rolmlecz Mlekpol)

1 łyżka mąki ziemniaczanej

2 żółtka

125 g masła

2 białka

Pianka:

4 białka ( te, które zostają z ciasta)

5 łyżek cukru

2 łyżki mąki ziemniaczanej

Dodatkowo:

cukier puder do oprószenia 

Mąkę przesiewamy do miski raze z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem. Dodajemy masło i siekamy nożem razem z mąką. Wbijamy żółtka i zagniatamy na gładkie ciasto. Dzielimy na 2 nierówne części.

Blaszkę o wymiarach 25x36cm wykładamy papierem do pieczenia. Spód wyklejamy większą częścią ciasta.

Masło ucieramy na puch, dodajemy stopniowo żółtka, mąkę a na końcu serki waniliowe. Z białek ubijamy pianę, delikatnie dodajemy ją do masy serowej i mieszamy (najlepiej rózgą lub szpatułką). Masę wykładamy na ciasto.Z białek ubijamy pianę, dodajemy stopniowo cukier oraz mąkę ziemniaczaną. Gotową wykładamy na masę serową. Na wierzch na tarce o grubych oczkach ścieramy drugą część ciasta. Całość wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180°, pieczemy ok 60 minut. Upieczony sernik pozostawiamy jeszcze na kilka minut w uchylonym piekarniku, po czym wyjmujemy i dokładnie studzimy. Zimny sernik posypujemy cukrem pudrem. 

Smacznego 🙂