Kapturki parafinowe na paznokcie i skórki

Brzydkie, twarde i suche skórki wokół paznokci to niestety moja zmora. Pomimo regularnego stosowania kremów do rąk, olejków pielęgnacyjnych i maseczka do dłoni ten problem to dla mnie walka z wiatrakami. Wciąż szukam produktu, który przyniesie efekty na dłużej niż jeden dzień. W ostatnim czasie moją uwagę podczas codziennych zakupów zwróciły kapturki parafinowe na paznokcie i skórki Estetica Group. Cena (3.99) zachęcała do wypróbowania więc skusiłam się na zakup. Regeneracja i wzmocnienie płytki, intensywne nawilżenie skórek, wyrównanie struktury paznokcia, szczególnie w przypadku paznokci cienkich, laskowych, rozdwajających się, po zdjęciu hybrydy, żelu i innych radykalnych zabiegach manicure. 

Kapturki zapakowane są w poreczną saszetkę. W opakowaniu znajdziemy 10 kapturków różnej wielkości z możliwością dopasowania do każdego palca. Część kapturka nasączona drogocennymi składnikami wykonana jest z miękkiego materiału - dzięki czemu dokładnie przylega do powierzchni palca i paznokcia.

W składzie preparatu nawilżającego wchodzi:

Parafina - któraidealnie poprawia kondycję przesuszonej, szorstkiej skóry i płytki paznokciowej. Skutecznie niweluje przebarwienia

Olejek ze słodkich migdałów - jest bogaty w proteiny, sole mineralne, witaminy z grupy B, a także A i E. Nawilża, odżywia, uelastycznia.

Wosk pszczeli - to prawdziwe lecznicze "złoto natury". Silniw odżywia,natłuszcza, zmiękcza. Nadaje połysk. Wykazuje działanie regenerujące.

Proteiny mleka - posiadają prawie identyczny skład jak naturalny czynnik nawilżający (NMF) ludzkiej skóry, co gwarantuje optymalne nawilżenie. 

Kapturki należy nałożyć na umyte i osuszone paznokcie, dopasowując odpowiednio ich wielkość, na 30-60 minut. Po tym czasie zdejmujemy je a nadmiar preparatu wcieramy i pozostawiamy do wchłonięcia.

Samo nałożenie kapturków jest proste, jednak mam wrażenie, że mimo wszystko są zbyt duże i podczas każdego ruchu ręką zsuwały się i musiałam je poprawiać (korzystałam z nich podczas wieczornego oglądania filmu aby nie zajmować dodatkowo rąk innymi czynnościami). Dodatkowo co jakiś czas dociskałam kapturki do paznokcia aby lepiej przylegały. Po upływie 60 minut nadeszła pora na usunięcie kapturków. Pozostałej na palcach formuły było niewiele ale zgodnie z zaleceniami producenta dokładnie wtarłam ją i odczekałam aż się wchłonie. 

Efekt jaki uzyskałam po zastosowaniu magicznych kapturków był super. Najbardziej zależało mi na zmiękczeniu i nawilżeniu skórek i takie właśnie się stały. Preparat dokładnie się wchłonął w skórę wokół paznokci, pozostawiając na niej warstwę ochronną. Idealne rozwiązanie na upiększenie dłoni przed imprezą. Efekt nawilżenia utrzymał się dość długo, ku mojemu zdziwieniu nawet po porządkach w domu bez użycia rękawiczek, moje dłonie wyglądały naprawdę dobrze. Postanowiłam, że kapturki będą moim stałym punktem w pielęgnacji dłoni. Raz na tydzień przy okazji manicure przyda im się dodatkowe spa. Mam nadzieję, że po jakimś czasie stosowania kapturków uda mi się również wzmocnić paznokcie.

A Wy znacie już kapturki parafinowe? Stosowałyście je?

Tort kinder

Tort powstał w tym roku z okazji 8 urodzin mojego syna. Dzieci uwielbiają słodycze typu "kinder" czekolada dlatego tort zrobił na nich wrażenie ogromem dekoracji . Czekoladowy biszkopt przełożony lekkim - również czekoladowym - kremem na bazie bitej śmietany, mascarpone ale tym razem z dodatkiem kakao i mleka w proszku. Składniki:

Biszkopt:

7 jajek

1 szklanka cukru

1 szklanka mąki pszennej (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

1/3 szklanki kakao (u mnie Wedel)

Krem:

500 ml śmietanki 30% (u mnie Łaciata)

500 g serka mascarpone

5-8 łyżek mleka w proszku (użyłam mleka Mlekovita)

5-6 łyżek ciemnego kakao (u mnie Wedel)

4-6 łyżek cukru pudru

Polewa:

60 g czekolady mlecznej (u mnie Wedel)

60 g czekolady gorzkiej (u mnie Wedel)

90 ml śmietanki 30%

Do dekoracji:

kinder niespodzianka

czekoladki kinder

kinder bueno

u mnie dodatkowo: batoniki milky way, malti keks (dr.Gerard)Białka ubijamy na sztywno, stopniowo dodajemy cukier a następnie po jednym żółtku. Zmniejszamy obroty miksera i na najmniejszych dodajemy powoli przesianą mąkę i kakao.

Dno tortownicy o średnicy 26cm wykładamy papierem do pieczenia, przelewamy ciasto. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180º, pieczemy ok 45 minut. Po upieczeniu biszkopt upuszczamy z wysokości ok 50 cm. Postawiamy do wystudzenia. Zimny biszkopt wyjmujemy z tortownicy, przekrawamy na 3 blaty.  

Śmietanę ubijamy na sztywno, dodajemy do niej kakao i mleko w proszku, dokładnie łączymy. Stopniowo dodajemy mascarpone i ucieramy na gładką masę.

Blaty biszkoptu przekładamy masą, chłodzimy.

Czekoladę kroimy na drobne kawałki. Śmietankę podgrzewamy (nie gotujemy), zalewamy nią czekoladę, mieszamy delikatnie aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Wylewamy powoli łyżką na brzegi tortu - tak aby polewa delikatnie spływała nam na jego boki, pozostałą polewę rozprowadzamy na górze tortu. Wierzch tortu ozdabiamy dowolnie słodyczami.  

Smacznego 🙂

 

 

 

Lipikar Syndet AP+ – La Roche Posay ratuje naszą skórę.

AZS (Atopowe Zapalenie Skóry) - temat rzeka, duży problem nie tylko dla dorosłych ale również dla dzieci, twardy do zwalczenia przeciwnik a do tego coraz częściej spotykany. Czym jest? Atopowe zapalenie skóry to przewlekła choroba zapalna skóry. U pacjentów z atopią, przepuszczalność skóry jest nieprawidłowa, a układ odpornościowy bardzo mocno reaguje - jego funkcje nie są zrównoważone. Skóra jest sucha, wrażliwa i łatwo ulegająca podrażnieniom.

Występują niedobory filagryny - białka skóry zapewniającego przyleganie do siebie komórek powierzchniowej warstwy skóry. Ponadto skórze brakuje lipidów naturalnie występujących na jej powierzchni, które chronią ją przed potencjalnymi alergenami.

W tych warunkach substancje drażniące występujące w środowisku i zazwyczaj dobrze tolerowane, takie jak pyłki, kurz lub niektóre produkty higieniczne, mogą przenikać przez skórę i powodować ogniska wyprysku."

Zmiany atopowe nie tylko wyglądają brzydko ale przede wszystkim są dokuczliwe, u chorych objawiają się uporczywym swędzeniem, pieczeniem i podrażnieniem skóry. Dlatego tak bardzo ważna jest eliminacja czynników wywołujących AZS oraz odpowiednia pielęgnacja skóry i dobór odpowiedniej dla niej kosmetyków. La Roche-Posay już od jakiegoś czasu prowadzi to jedna z firm, które nie tylko prowadzą edukację na temat AZS ale również tworzą linię kosmetyków stworzoną specjalnie dla tego typu skóry.

Jednym z nich jest LIPIKAR SYNDET AP+ - krem myjący, uzupełniający poziom lipidów, przeciw podrażnieniom, przeciw swędzeniu skóry. Krem myjący o wysokiej tolerancji. Odpowiedni już OD PIERWSZYCH DNI ŻYCIA. Pielęgnacja przeciw podrażnieniom i swędzeniu skóry. Stworzony z myślą o najwyższym bezpieczeństwie.  Łagodzi skrajną suchość skóry, pomaga przywrócić równowagę mikrobiomu. 

Odpowiedni również dla: 

  • Skóry od pierwszych dni życia
  • Skóry wrażliwej, bardzo suchej, podrażnionej, z tendencją do swędzenia, które prowadzi do zadrapań,
  • Skóry z tendencją do atopii,
  • Skóry głowy niemowląt i pielęgnacji ciemieniuchy.

Ultradelikatna formuła kremu myjącego do ciała, wzbogacona o Masło Shea i Niacynamid, w połączeniu z Aqua Posae Filiformis, nowym i opatentowanym składnikiem aktywnym aby działać na czynniki determinujące atopowe zapalenie skóry. Eliminujący swędzenie skóry krem myjący od La Roche-Posay przynosi efekty na dwóch płaszczyznach jednocześnie: przywraca i stabilizuje równowagę mikrobiomu na skórze oraz odbudowuje i chroni barierę skórną. Krem zamknięty jest w dość dużej, 400ml butelce z pompką, ułatwiającą dozowanie. Ma mlecznobiały kolor i lekką, delikatnie kremową konsystencję, jest bezzapachowy. Lipikar z łatwością rozprowadza się na skórze, dobrze się pieni. Krem jest bardzo wydajny, niewielka ilość naniesiona na gąbkę lub dłoń pozwala na dokładne oczyszczenie skóry.

Krem stosowałam zarówno u swoich dzieci, które często - zwłaszcza w okresie zimowym - mają problem  z przesuszoną skórą, jak i przetestowałam go na swojej skórze. Jakie efekty?

Krem sprawdził się idealnie. U dzieci już po pierwszym zastosowaniu zauważyłam poprawę w ogólnym wyglądzie skóry - miałam wrażenie, że po kąpieli skóra została otulona delikatnym płaszczem ochronnym. Nawet po dokładnym osuszeniu wyglądała jakbym przed chwilą użyła balsamu lub mleczka do pielęgnacji skóry dziecka. Co najważniejsze - krem złagodził również podrażnienia i zaczerwienienia, zniknęły brzydkie białe ślady przesuszenia, które występują czasem również pomimo stosowania produktów nawilżających skórę. Po kilkukrotnym zastosowaniu, efekt "wooow" stał się już widoczny na każdym polu, skóra idealne nawilżona, gładka i miękka.

W moim przypadku postawiłam nieco większe wymagania - zależało mi dodatkowo na dokładnym a jednocześnie delikatnym oczyszczeniu skóry twarzy. Bałam się, czy krem poradzi sobie z usunięciem makijażu. Ku mojemu zaskoczeniu skóra twarzy jest nie tylko dokładnie oczyszczona ale również zniknęły podrażnienia, które występują u mnie w sezonie grzewczym.  Skóra wygląda świeżo, promiennie i zdrowo.

Polecam krem myjący każdemu kto zmaga się z problemami skórnymi. To początek wygranej walki z jej niedoskonałościami, podrażnieniem, świądem.

Krem myjący dostaniecie w dobrych aptekach. Koszt ok 50 zł. Warto zainwestować. A może już znacie ten produkt? Jaka jest Wasza opinia?

 

Torcik z kremem z mleka w proszku

Czasem przychodzą dni, kiedy przeglądam całe stosy przepisów i zupełnie nie mam pomysłu na kolejny wypiek. Zaglądam wtedy do kuchennej szafki i wyciągam wszystko to co mam akurat pod ręką. Tak czasami powstają najlepsze słodkości. Tak też było tym razem. Chociaż pomyślicie, że poszłam na łatwiznę bo jako bazy użyłam gotowej mieszanki ciasta biszkoptowego Polskie Młyny, to przyznam szczerze, że kody wpadła w moje ręce nie mogłam się powstrzymać i musiałam sprawdzić co to za cudeńko. Mile zaskoczona efektem wypieku stworzyłam właśnie oto taki torcik. Składniki:

Ciasto:

1 opakowanie mieszanki do wypieku ciasta biszkpptowego Polskie Młyny

4 jajka

4 łyżki wody

Masa:

3/4 szklanki mleka

3/4 szklanki cukru

400 g mleka w proszku pełnego

400 g masła

Dodatkowo:

Słoiczek dżemu z czarnej porzeczki 

Mieszankę biszkoptową wsypujemy do miski, dodajemy jajka i wodę i miksujemy ok 7 minut aż do uzyskania puszystej, gładkiej masy. Tortownicę o średnicy 24 cm smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą. Wylewamy ciasto, wyrównujemy łyżką (w tensposób zapobieganiu wyrośnięciu górki na środku ciasta), wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180º i pieczemy ok 50 minut (do suchego patyczka). Studzimy. Zimny biszkopt przekrawamy na trzy blaty.

Mleko gotujemy z cukrem. Studzimy. Masło ucieramy na puch, dodajemy stopniowo mleko w proszku i wystudzone mleko. Masę dzielimy na 3 części. 

Pierwszy blat ciasta układamy na tortownicy,  smarujemy warstwą dżemu z czarnej porzeczki i wykładamy część masy. Przykrywamy drugim blatem ciasta, ponownie smarujemy dżemem i wykładamy kolejną warstwę masy. Wierzch przykrywamy trzecim blatem ciasta. Wierzch i boki ciasta smarujemy pozostałą masą.

Wierzch ciasta dowolnie ozdabiamy. 

Smacznego 🙂

 

 

 

Plastusie – ucz się bawiąc razem z Granna

Ostatnio dopadła nas choroba. Dwa tygodnie spędzone w domu dały nam się we znaki. Musieliśmy sobie jakoś radzić - ciągłe siedzenie przed tv nie wchodziło w grę. Sięgnęliśmy więc do naszej "magicznej szafki" (to ta, w której kryją się gry i zabawki) i sięgnęliśmy po Plastusie Granna - kolejnej grze z serii "już gram" (o jednej z nich pisałam Wam tutaj). Gra stworzona jest z myślą o najmniejszych naszych pociechach - tych w wieku 2-4 lat. Kolorowe pudełko z pewnością zwróci uwagę naszych smyków a bajkowe obrazki zachęcą do poznania wnętrza. A co znajdziemy w środku?

W pudełku znajdziemy 24 karty do zabawy wykonane z solidnej, grubej tektury, która zapewni nam długą zabawę, instrukcję oraz kolorowy plakat edukacyjny z angielskimi słówkami ( nasze dziecko może nauczyć się swoich pierwszych słówek w trakcie zabawy podczas wspólnej zabawy). Podobnie jak w przypadku gry "Mały Miś" możemy bawić się tu całymi godzinami? Dlaczego? Otóż te niby niepozorne karty z obrazkami to aż 4 wspaniałe gry dla naszych milusińskich.

Pierwsza z nich to  MEMORY - ten rodzaj gry znają chyba wszyscy. Układamy na stoliku wszystkie kartoniki obrazkami do dołu i mieszamy. Odkrywamy 2 kartoniki i sprawdzamy czy udało nam się odkryć parę. Jeśli nie, zapamiętujemy położenie obrazków, zakrywamy je z powrotem i próbujemy ponownie.  Memo to świetny sposób na ćwiczenie pamięci dziecka.

Kolejna gra to ZNAJDOWANKA tutaj w przeciwieństwie do Memo układamy wszystkie karty obrazkami do góry i dokładnie mieszamy. Następnie wybieramy jeden obrazek i odnajdujemy wśród pozostałych kartoników jego parę. Skompletowane obrazki odkładamy na bok i próbujemy odnaleźć kolejne pary. Gra ćwiczy i rozwija spostrzegawczość. 

Trzecia wersja Plastusiowej gry to PLASTUSIOWE OPOWIEŚCI - to zdecydowanie pole do popisu i rozwój wyobraźni dziecka. Układamy wszystkie kartoniki obrazkami do góry . Po jednym kartoniku z każdej pary odkładamy na bok. Pozostałe kartoniki dzielimy po równo - część dajemy dziecku, drugą zostawiamy sobie (chyba, że bawi się np. rodzeństwo). Starszy gracz wybiera jeden ze swoich obrazków i rozpoczyna historię wymyślając do danego obrazka jedno zdanie. Zadaniem dziecka jest dołożyć kolejny obrazek i wymyślić dalszą część opowieści.

Ostatnia gra to ZBIORY - ta wersja najlepiej sprawdzi się podczas naszej wspólnej zabawy z dzieckiem. Układamy wszystkie kartoniki obrazkami do góry. Odkładamy na bok po jednym obrazku z każdej pary. Z pozostałych wybieramy jeden i i zastanawiamy się do jakiego zbioru można go przyporządkować. Np. wybieramy obrazek ze świnką - świnka to zwierzę  - zastanawiamy się więc czy jest jeszcze inny obrazek pasujący do tego samego zbioru, jeśli tak dokładamy go do świnki. Gra Plastusie zapewnia dobrą zabawę ćwicząc przy tym motorykę, pamięć, koncentrację, wspomagając wyobraźnię.  To rodzaj gry jaką ja osobiście bardzo lubię, tzw nauka przez zabawę, okazja do spędzenia wspólnego czasu z dzieckiem, pomaganie mu w poznawaniu świata. Polecamy. A Wy już znacie?

Danio

Ciasto, które robiłam wieki temu. Delikatny mocno waniliowy biszkopt, przełożony kremem na bazie serków Danio i bitej śmietany, wykończony brzoskwiniowym dżemem i płatkami migdałowymi - czy może być coś lepszego. Pora powrócić do odnalezionego gdzieś w głębi zeszytu przepisu. Polecam. Składniki:

Ciasto:

6 jajek

niepełna szklanka cukru

1 łyżeczka proszku do pieczenia

5 budyniów waniliowych ( u mnie dr.Oetker)

Masa:

400 g serka Danio

500 ml śmietanki 30% lub 36% (u mnie Łowicka)

1 galaretka cytrynowa (u mnie dr Oetker)

1 szklanka wrzątku

Dodatkowo:

1 słoiczek dżemu brzoskwiniowego ( u mnie Łowicz)

płatki migdałowe (u mnie Helio) Białka ubijamy na sztywno, stopniowo dodajemy cukier a następnie po jednym żółtku. Zmniejszamy obroty miksera i ciągle ucierając powoli przesiewamy budynie (proszek) wymieszane z proszkiem do pieczenia. Blaszkę 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto, wyrównujemy, pieczemy ok 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180º (do suchego patyczka). Pozostawiamy do wystudzenia. Zimny biszkopt przekrawamy na 2 blaty.

Galaretkę rozpuszczamy w szklance wrzątku. Studzimy. Śmietanę ubijamy na sztywno, dodajemy serki Danio a następnie wystudzoną ale płynną galaretkę. 

Formę, w której piekliśmy biszkopt wykładamy folią aluminiową. Układamy pierwszy blat ciasta, wylewamy masę i przykrywamy drugim blatem. Odstawiamy w chłodne miejsce aby masa stężała. Wierzch ciasta smarujemy dżemem brzoskwiniowym i posypujemy płatkami migdałowymi.

UWAGA: Jeśli lubimy ciasta bardziej wilgotne biszkopt możemy nasączyć wodą z sokiem cytrynowym i cukrem. 

Smacznego 🙂

Nature Queen – Balsam bambusowy do ciała

Po raz kolejny mam zaszczyt bycia ambasadorką kosmetyczną. Tym razem w moje ręce trafił produkt marki Nature Queen - to nasze pierwsze spotkanie, więc tym bardziej chciałam poznać ją nieco bliżej. Firma stawia na produkty naturalne i ekologiczne - tu ma już u mnie dużego plusa. Jak to jednak jest w praktyce? Do przetestowania otrzymałam Balsam do ciała BAMBUS. 

Balsam do ciała Bambus szczególnie przeznaczony jest do pielęgnacji skóry suchej i wrażliwej. Mimo wysokiej zawartości masła Shea, nasz balsam ma lekką konsystencję i bardzo szybko się wchłania. Zawarta w balsamie gliceryna i betaina wygładzają powierzchnię skóry, odżywiają, zmiękczają i nadają wyjątkową elastyczność nie pozostawiając uczucia lepkości skóry. Unikalne połączenie składników aktywnych, zapewnia kompleksową pielęgnację i długotrwałe nawilżenie. Dodatkowo kojący zapach bambusa poprawia samopoczucie i daje uczucie odprężenia.

Idealny dla: każdego rodzaju skóry, szczególnie suchej, wrażliwej.

Sposób użycia: Niewielką ilość nanieść na dłoń i wmasować okrężnymi ruchami. Balsam zamknięty jest w plastikowym pudełku z nakrętką. Opakowanie zabezpieczone jest dodatkowo naklejką, która gwarantuje nam, że produkt został po raz pierwszy otwarty własnie przez nas. Kolorystyka opakowania i grafika sugeruje, że jest to kosmetyk naturalny - wyprodukowany na bazie wyciągów roślinnych. Pierwsze co zwróciło moją uwagę tuż po otwarciu opakowania to zdecydowanie zapach - piękny i dość intensywny. Dla mnie balsam do ciała musi pachnieć - uwielbiam kiedy nałożony po kąpieli, otula skórę i relaksuje.

Kolejny plus - konsystencja - lekka i jedwabiście gładka. Przyjemnie rozprowadza się na skórze, nie pozostawia tłustej warstwy, szybko i dokładnie się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy.

Przy regularnym stosowaniu balsam wygładza skórę, sprawia że staje się gładka, delikatna, doskonale nawilżona. Jej ogólna kondycja zdecydowanie się poprawia - śmiało mogę stwierdzić, że moje ciało jest gładkie jak pupcia niemowlaka 😉

Mam nadzieję, że z produktami Nature Queen spotkamy się jeszcze nie raz. Póki co zostaję przy balsamie - jak dla mnie to prawdziwa bomba kosmetyczna. Cud, miód, malina dla mojego ciała i duszy. Polecam Wam przetestowanie balsamu na własnej skórze... A może już go znacie????

 

Ciasto niedzielne

Skąd się wzięła nazwa? A właśnie stąd, że ciasto powstało w niedzielę, zrobione na szybko z tego co akurat miałam pod ręką. Szybkie i pyszne. Czekoladowy krem z mascarpone z niewielką ilością alkoholu doskonale nadaje się do popołudniowej kawki. Polecam. 

Składniki:

Biszkopt:

3 jajka

100 g cukru

75 g mąki pszennej (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

25 g mąki ziemniaczanej (u mnie Kupiec)

Masa:

250 g serka mascarpone

250 ml śmietanki 36% (u mnie Mlekovita)

200 g gorzkiej czekolady (u mnie Wedel)

4 łyżki cukru pudru

2 łyżki spirytusu

Dodatkowo:

1 szklanka przegotowanej wody

2 łyżeczki cukru

rum lub aromat rumowy do smaku

kakao do posypania
Białka ubijamy na sztywno, stopniowo dodajemy cukier a następnie po jednym żółtku. Zmniejszamy obroty miksera i dodajemy powoli przesiane mąki. Spód tortownicy o średnicy 22 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto. Pieczemy ok 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180°. Upieczony biszkopt upuszczamy z wysokości ok 50 cm na podłogę ( w ten sposób pozbywamy się nadmiaru powietrza w cieście i zapobiegamy dalszemu opadaniu ciasta). Pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Na garnku z gotującą wodą stawiamy szklaną miseczkę i wrzucamy do niej połamaną czekoladą. Od czasu do czasu mieszając doprowadzamy do całkowitego jej rozpuszczenia. Delikatnie studzimy.

Śmietankę ubijamy na sztywno, dodajemy cukier puder a następnie serek mascarpone. Na końcu dodajemy rozpuszczoną czekoladę i spirytus.

Składniki ponczu dokładnie mieszamy. Studzimy. 

Ciasto przekrawamy na 2 blaty. Pierwszy nasączamy połową ponczu, wykładamy połowę masy. Na wierzch kładziemy drugi blat ciasta, nasączamy ponczem i wykładamy resztę masy. Wierzch posypujemy ciemnym kakao.

UWAGA!!!! Możemy upiec biszkopt w mniejszej tortownicy i wówczas przekroić go na 3 blaty - wyjdzie nam mini torcik 🙂

Smacznego 🙂

 

Dermika – sposób na piękny wygląd

Masz wysuszoną i zmęczoną skórę wokół oczu? Zobacz, jak ją odżywić w domowych warunkach
Pielęgnacja skóry wokół oczu wiąże się ze stosowaniem odpowiednich kosmetyków. Skóra w tym rejonie jest wyjątkowo wrażliwa i podatna na zaczerwienienie. Stosując kremy musimy też uważać, aby nie dostały się one do gałki oka, mogąc wywołać podrażnienie i łzawienie. W jakie preparaty pod oczy warto zainwestować, aby odzyskać zdrowy i ładny wygląd cery?Dermika maseczki – odpowiedź na narastające problemy z cerą
Szczególnie w okresie jesienno-zimowym nasza skóra jest narażona na przesuszenie. Przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach, potem wyjście na mróz – te następujące po sobie często czynności nie sprzyjają dobremu odżywieniu cery. Z myślą o najpopularniejszych problemach producenci przygotowali specjalne kremy i preparaty pod oczy.
Godne polecenia są przede wszystkim kosmetyki dermika. W ofercie producenta znajdziemy wiele rodzajów maseczek. Generalnie, każda z nich ma działanie odżywiające i nawilżające skórę. Szczególnie godna polecenia jest maseczka z algami na twarz, która poprawia elastyczność i koloryt skóry. Dla osób cierpiących na podrażnienia przygotowano z kolei maseczkę różaną. Od wieków wiadomo, że ekstrakt z róży ma działanie kojące i łagodzące, co skrzętnie wykorzystali producenci preparatu.

Dermika krem pod oczy. W jaki sposób powinno się go poprawnie nakładać?
Ciekawym produktem skierowanym do dojrzałych kobiet jest krem przeciwzmarszczkowy pod oczy Expressima marki Dermika. Skład kremu został dobrany tak, aby poszczególne czynniki działały aktywnie, hamując proces pojawiania się zmarszczek mimicznych, będących skutkiem ekspresji i wyrażania emocji przy pomocy mięśni twarzy.
Nieco inną propozycją jest krem liftingujący pod oczy Dermika Mesotherapist. Producent przygotował preparat na bazie kwasu hialuronowego, wykorzystywanego powszechnie do poprawiania elastyczności skóry, stosowanego przez chirurgów medycyny estetycznej. W przeciwieństwie do zabiegów wykonywanych w gabinetach przy pomocy igły, preparat jest nieinwazyjną alternatywą dla tego typu rozwiązań. Krem zawiera również czarną orchideę.
Krem działa niczym mezoterapia, aktywując odnowę macierzy międzykomórkowej. Kwas hialuronowy pozwala napiąć skórę i sprawić, że twarz nie wydaje się tak zmęczona. Regularnie stosując krem pod oczy, można z czasem zaobserwować spłycenie się zmarszczek. Jeśli chodzi o sposób aplikacji, to krem wystarczy delikatnie wmasować w skórę wokół oczu rano i wieczorem. Zabieg należy regularnie powtarzać.

 

Mały miś – dobra zabawa z Granna

W pokoiku, przy grzejniku

leży misiu na stoliku.

Wciąż mu myśli krążą w głowie

kto przytuli dziś go sobie.

Miś do ciebie puszcza oczka

chce noszony być na rączkach.

Przytul misia spraw mu radość.

Miś odwdzięczy się zabawą.

Każde dziecko ma lub miało swojego ulubionego misia. To właśnie on staje się pierwszym przyjacielem i pocieszycielem małego człowieka. To on tuli do snu, to on jest towarzyszem ulubionych książeczek czy gier. Już jakiś czas temu Granna wprowadziła na rynek serię gier "już gram" stworzoną specjalnie dla najmłodszych. Bohaterem jednej z nich jest właśnie "MAŁY MIŚ" - kolorowy niedźwiadek, którego przygody zachwycą nasze maluszki. "Mały miś" to gra przeznaczona dla dzieci w wieku 2-4 lat - przedział wiekowy nietypowy, ponieważ większość gier z jakimi się spotkałam to te 3+ (a muszę przyznać, że mojego 5 - 7 latka gra również wciągnęła na długo). Starszemu dziecku pozwala na samodzielną zabawę, dla młodszego to doskonała okazja aby nauczyć się czegoś nowego i spędzić czas z rodzicami. W opakowaniu znajdziemy:

  • 8 - 3-elementowych zestawów puzzli przedstawiających głównego bohatera gry - czyli misia w różnych sytuacjach,
  • instrukcję do gry
  • kolorowy plakat pełen bajkowych obrazków

Puzzle są wykonane naprawdę solidnie - gruba tektura ułatwia układanie historyjek małym rączkom ale również gwarantuje zdecydowanie dłuższą trwałość. Niby zwykłe puzzle a jednak niezwykłe. 🙂 Pomyślicie, że piszę bzdury ale tak jest - gra oferuje bowiem aż 4 warianty zabawy. Pierwszy z nich wcześniej-później, który najlepiej sprawdza się podczas wspólnej gry z rodzicem. Rodzic wybiera środkowy element układanki a zadaniem dziecka jest dobranie do całości pozostałych jej części, odpowiadając jednocześnie na pytanie co przydarzyło się małemu misiowi wcześniej i później. Kolejny wariant to Pytania - dziecko odpowiada na pytania zawarte w instrukcji. Trzeci wariant to po prostu Puzzle - starsze dzieci poradzą sobie tu same, młodszym musimy nieco pomóc. Układamy wszystkie puzzle obrazkami do góry, wybieramy jeden z nich i dopasowujemy do niego pozostałe elementy i tak do momentu aż ułożymy wszystkie misiowe historyjki. Ostatni z wariantów to Kto szybszy? - moje dzieciaki uznały go za ulubiony (jak to dzieci uwielbiają między sobą rywalizować). Wybieramy wszystkie środkowe elementy układanek i dzielimy je po równo między siebie - wygrywa ten kto najszybciej dopasuje pozostałe elementy do swoich puzzli.Warianty gry możemy wymyślać oczywiście sami - wszystko zależy od naszej kreatywności i wyobraźni. Moim dzieciakom strasznie spodobało się wymyślanie dalszego ciągu przygód małego misia. My oceniamy grę na 10/10. Świetna propozycja dla urwisów, która na wesoło, poprzez zabawę - uczy, rozwija, pobudza wyobraźnię . Koszt niewielki bo za ok 20 zł zdobędziecie dla swojego dziecka świetną, bajkową grę, która można powiedzieć śmiało - rośnie razem z dzieckiem i w kolejnych etapach jego życia uczy wciąż czegoś nowego.