Sernik zebra

Serniki to moje ulubione ciasta. Mówiłam już o tym nie raz i zawsze będę przy tym obstawać. Uwielbiam je za ich smak, delikatność, kremowość a przede wszystkim za wilgotność. Żadne inne ciasto nie smakuje tak jak sernik. Dziś zrobiłam kolejny z nich. Tym razem wersję przypominającą słynną babkę o nazwie "zebra". Dwa kolory sera nalewane na przemian tworzą wzór przypominający własnie paski zebry. W oryginalnym przepisie masę serową dzieli się na 2 równe części. Ponieważ bardzo lubię połączenie sera i kakao u mnie część własnie z dodatkiem kakao jest zawsze nieco większa (stąd też przewaga ciemnych pasków w cieście). Składniki:

Ciasto:

165 g mąki pszennej ( u mnie szymanowska Polskie Młyny)

80 g masła (u mnie Kasia Ekstra Maślany Smak)

70 g cukru pudru

2 żółtka

Masa serowa:

1 kg twarogu trzykrotnie mielonego lub z wiaderka (ja użyłam Twarogu Hanusi z Mlekovity)

150 g cukru

50 g stopionego i ostudzonego masła

4 jajka + jedno białko z ciasta (drugie niestety do niczego nam się nie przyda)

3 łyżki kakao (u mnie Wedel)

2 łyżki mąki pszennej

1 łyżka mąki ziemniaczanej

opcjonalnie przyprawa do sernika (ja tym razem dodałam Kamisa) Z podanych składników zagniatamy gładkie ciasto. Tortownicę o średnicy 26 cm smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą. Spód wyklejamy ciastem.

Ser, stopione masło, przesiane mąki, cukier oraz przyprawę do sernika miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Następnie ciągle miksując dodajemy stopniowo po jednym jajku oraz białko.

Masę dzielimy na 2 części. Do jednej dodajemy kakao. Na środek ciasta naprzemiennie wylewamy po 2 łyżki masy białej i z dodatkiem kakao.

Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 160° i pieczemy ok 70-85 minut ( do chwili aż całość będzie ścięta).

Wierzch możemy według upodobania polać polewą czekoladową lub pospać cukrem pudrem. 

Zfoto.pl – zatrzymaj czas i ciesz się chwilą

Zatrzymać czas - kto z nas choć raz nie marzył o tym by stanął w miejscu. Niestety nie wszystkie marzenia można spełnić. Ale wiele z nich można uwiecznić... To poniekąd tak jakby zatrzymać daną chwilę na wieki.  Jak to zrobić? Oczywiście w formie zdjęć. Te najpiękniejsze cieszą oko przez długie lata.

A co powiecie na prezent w postaci pięknie wydanego albumu ze zdjęciami?? Tak, tak... powiedzcie sami czy nie ucieszyłby Was taki, w którym znaleźlibyście swoje najwspanialsze wspomnienia?W internecie nie brakuje firm, które oferują takie właśnie książkowe wydania naszych zdjęć. Warto jednak zwrócić uwagę na jedną z nich - Zfoto.pl.  

Firma oferuje szeroki wybór fotoalbumów, fotokalendarzy, fotokartek a nawet fotobajek, w których Wasze dziecko może stać się prawdziwym bohaterem. Sam proces zamawiania jest prosty - możemy ściągnąć na swój komputer program do tworzenia fotoalbumu lub zrobić to online. Wybór należy do nas. Zarówno oprogramowanie jak i wersja internetowa w intuicyjny sposób przeprowadza nas przez cały proces od projektowania bo zamówienie. Tu już na początku możemy wybrać zarówno format jak i układ albumu czy innej publikacji, dodać zdjęcia, ciekawe cliparty, ramki, a także opisy. W prosty sposób możemy stworzyć prawdziwe cacko - wystarczy tylko puścić wodze fantazji.  W moje ręce kilka dni temu trafił mój ekskluzywny fotoalbum. Zfoto.pl zadbało o każdy szczegół. Album dopracowany jest w najmniejszym szczególe i spełnił moje najśmielsze oczekiwania (a nawet nieco je przerósł). Twarda, masywna okładka nadaje albumowi elegancji,a gruby, lśniący papier i wydruk naprawdę wysokiej jakości oraz szycie drutem zapewniają trwałość przez długi lata. To one sprawiły, że po otwarciu przesyłki na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha. Cudowne, żywe kolory zdjęć przywołały wspomnienia niezapomnianych chwil spędzonych razem z dziećmi (bo to właśnie im poświęciłam pamiątkę).  Mój fotoalbum jest cudowny. Wzruszyłam się przeglądając taką drukowaną wersję zdjęć. Jestem może sentymentalna ale jednak zdjęcia w formie elektronicznej to dla mnie nie to samo - wolę wziąć dzieciaki na kolana, przytulić, tradycyjnie przerzucać strony albumu i snuć historie związane z zamieszczonymi w nich fotkami.

Zbliżają się święta. Pomyślcie o wyjątkowym prezencie dla Waszych najbliższych. Babcia czy dziadek z pewnością uronią łezkę gdy pod choinką znajdą album wypełniony pięknymi zdjęciami ich wnuków. Mama czy tata na pewno z chęcią powspominają chwile z Waszego dzieciństwa. Pomyślcie o tym zanim będzie za późno. To naprawdę wyjątkowy prezent i  pamiątka na wiele, wiele lat. 

Ale także ja mam dla Was mały prezent. Dzięki uprzejmości Zfoto.pl swój wymarzony album możecie zamówić z dużym rabatem. Poniżej znajdziecie kody rabatowe - wystarczy je wprowadzić jeden z nich pod koniec zamówienia i gotowe.

Fotoalbum

1. 21x28 28 stron 31 zł

BL_6_X228_8MH53

2. 21x28 40 stron 36 zł

BL_6_X240_SM7DN

3. 21x28 60 stron 49 zł

BL_6_X260_3YPQQ

4. 28x21 28 stron 35 zł

BL_6_X328_PJYDY

5. 28x21 40 stron 39 zł

BL_6_X340_DZ9IV

6. 28x21 60 stron 55 zł

BL_6_X360_A5I8Y

7. fotopamięć 24 zł

BL_6_FC10_W9IW

8. kalendarze HD z notatką 1 szt 41 zł

BL_6_CB9_1_V4ACA

9. kalendarze HD z notatką  2 szt 77zł 

BL_6_CB9_2_7YDVL

10.kalendarze HD z notatką 3 szt 108zł

BL_6_CB9_3_JY9Y

11.kalendarze A4  1 szt 29zł

BL_6_CB11_1_84CW

12.kalendarze A4  2 szt 50zł

BL_6_CB11_2_NIX8

13. kalendarze A4  3 szt 72zł

BL_6_CB11_3_8GQZ

Piernik przekładany

Święta za pasem, pora więc pomyśleć o prawdziwie świątecznych wypiekach. A co może kojarzyć się bardziej z czasem przygotowań i aromatem unoszącym się wokół choinki niż pachnący piernik? Lekki, wilgotny, przekładany powidłami śliwkowymi lub domowym dżemem to już tradycja. Dziś zapraszam Was na właśnie takie ciacho. Składniki:

Ciasto:

3 jajka

1 i ¾ szklanki mąki (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

½ szklanki cukru

125 g masła

200 g płynnego miodu (oczywiście najlepiej prawdziwego)

3 czubate łyżki śmietany 18% (u mnie Mlekovita)

2 łyżeczki przyprawy do piernika (u mnie Kotanyi)

1 łyżka kakao (u mnie E.Wedel)

1 i ½ łyżeczki sody oczyszczonej

Dodatkowo:

2 słoiczki powideł śliwkowych lub domowego dżemu (ja użyłam z aronii i jabłek)

Polewa:

1 i ½ tabliczki gorzkiej czekolady (u mnie E.Wedel)

180 ml śmietanki 30 % (u mnie Łaciata Mlekpol)Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę. Ciągle ucierając dodajemy stopniowo żółtka a następnie stopniowo śmietanę i miód. Mąkę, sodę, kakao i przyprawę do piernika mieszamy. Przesiewamy powoli do ucieranej masy i miksujemy aż do uzyskania jednolitej konsystencji.

Z białek ubijamy pianę. Drewnianą łyżką lub rózgą delikatnie łączymy z masą. Formę o wymiarach 20x20 cm smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą wylewamy ciasto i wyrównujemy delikatnie łyżką. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 175° i pieczemy ok 40-45 minut (do suchego patyczka). Pozostawiamy do wystudzenia.

Zimne ciasto przekrawamy na 3 blaty. Układamy pierwszy z ich i smarujemy obficie powidłami lub dżemem. Kładziemy drugi blat i powtarzamy czynność. Przykrywamy trzecim blatem.

Śmietankę zagotowujemy. Gorącą zalewamy pokruszoną czekoladę. Delikatnie mieszamy szpatułką aż do momentu rozpuszczenia czekolady i dokładnego połączenia składników. Gotową polewamy wierzch ciasta. 

Smacznego 🙂

 

Krem naprawczy Urea Instituto Espanol

Rozpoczynam swoją przygodę jako Ambasadorka Kosmetyczna. Tak, tak, to brzmi dumnie 😉 Mam nadzieję, że przygoda ta potrwa naprawdę długo i będę miała okazję pokazać Wam wiele ciekawych produktów.
Dziś pierwszy z nich - Urea Krem Naprawczy Instituto Espanol.Mocznik to produkt naprawdę często wykorzystywany w kosmetyce. Stanowi często jeden z głównych składników produktów przeznaczonych do pielęgnacji suchej, przesuszonej, odwodnionej i zniszczonej skóry. Jest  substancją o dużej zdolności pochłaniania wody. W swojej naturalnej postaci jest jednym ze składników odpowiedzialnych za prawidłowe nawilżenie skóry. Jest też głównym składnikiem testowanego przeze mnie kremu.Naprawczy Krem Urea zamknięty jest w małym okrągłym pudełeczku, zabezpieczonym pod nakrętką aluminiową folijką, która daje nam pewność, że kosmetyk jest pełnowartościowy i nikt wcześniej go nie używał. Opakowanie jest poręczne i swobodnie zmieści się nawet w damskiej torebce.

Krem jest delikatny i ma bardzo przyjemny zapach. Aromat ten do złudzenia przypomina mi znany chyba wszystkim krem Nivea, jednak w porównaniu z nim ma mega delikatną i lekką konsystencję. Krem łatwo rozprowadza się na skórze, dobrze się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. Regularne używanie kremu zapewnia długotrwałe nawilżenie skóry, sprawia że staje się gładka, delikatna i elastyczna.

Krem idealnie sprawdził się do mojej wrażliwej skóry - daję mu ogromny plus za brak jakichkolwiek podrażnień i koszmarnego pieczenia. Ze względu na swe unikalne właściwości jest niezastąpiony w pielęgnacji skóry suchej oraz atopowej, a także skóry w okresie menopauzy, gdy z powodu spadku poziomu hormonów staje się ona wiotka i bardzo sucha. Ja stosowałam go zarówno do skóry twarzy, ciała jak i samych dłoni. 

Krem dostaniecie w aptekach i naprawdę dobrych drogeriach. Cena za 50 ml opakowanie to ok 6 zł.

 

Sernik z bitą śmietaną

Ciasto dla wszystkich wielbicieli serników. Mega puszyste, delikatne i rozpływające się w ustach. Cudowne. To najlepszy sernik jaki do tej pory robiłam. Nie potrzebuje żadnego dodatku w postaci polewy czy lukru bo sam w sobie jest ciastem idealnym. Dodatek bitej śmietany sprawia, że masa serowa jest mocno napowietrzona i lekka jak chmurka. Składniki:

Ciasto:

1,5 szklanki mąki pszennej (u mnie Szymanowska Polskie Młyny)

1, szklanka cukru

1 łyżeczka proszku do pieczenia

2 jajka

125 g masła

Masa serowa:

1 kg sera (użyłam w wiaderku Twarogu Hanusi Mlekovity)

2 cukry waniliowe (dałam cukier z wanilią Bourbon z Madagaskaru dr.Oetker)

1 szklanka cukru

8 jajek

500 ml śmietanki 30% (u mnie Łaciata)

2 opakowania budyniu śmietankowego (u mnie dr.Oetker) 

Z podanych składników zagniatamy ciasto. Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Spód wyklejamy dokładnie ciastem.

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, dodając stopniowo połowę cukru. W osobnym naczyniu ubijamy na sztywno śmietankę.

Ser ucieramy na gładko z pozostałą ilością cukru. Ciągle miksując dodajemy stopniowo po jednym żółtku a następnie proszek budyniowy. Kiedy masa jest jednolita za pomocą rózgi lub drewnianej łyżki (NIE UŻYWAMY JUŻ MIKSERA) stopniowo łączymy z pianą z białek a następnie z ubitą śmietaną. Staramy się jak najbardziej napowietrzyć ser. Gotową masę wylewamy na ciasto. Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180° i pieczemy ok 90 minut. Po upływie ok godziny wierzch przykrywamy folią aluminiową i dopiekamy jeszcze 30 minut. Gotowy sernik pozostawiamy jeszcze w wyłączonym piekarniku na ok 15 minut a następnie uchylamy drzwiczki i pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia. 

Smacznego 🙂

 

MyGiftDna – nadchodzą święta, szukamy prezentów

Wielkimi krokami zbliżają się Mikołajki a zaraz za nimi święta. Pora więc zacząć pisać listy do Świętego Mikołaja. W tym roku postanowiłam, że prezentami zajmę się dużo wcześniej. Nie cierpię biegania po sklepach w ostatniej chwili, zawsze chcę aby moje prezenty były nietuzinkowe. Każdy zasługuje bowiem na coś wyjątkowego.

W poszukiwaniu pomysłów na tegoroczne podarki już po raz wtóry zajrzałam na stronę mygiftdna. Na pewno pamiętacie mój wyjątkowy kalendarz, o którym pisałam Wam tutaj.

Mygiftdna to sklep specjalizujący się w sprzedaży wyjątkowych, bo spersonalizowanych prezentów (grawerowane, z nadrukiem, ze zdjęciem czy haftem, to dla mygiftdna żaden problem ;-)).

Uważamy, że najlepszy prezent to taki, który został stworzony z myślą o osobie, która zostanie nim obdarowana. 

Trudno nie zgodzić się z hasłem przewodnim firmy.

Postanowiłam tym razem sprawdzić jak wygląda sprzedaż produktów innych niż kalendarze. W poszukiwaniu prezentu idealnego trafiłam na obrotową deskę.Nie mogłam się doczekać kiedy będę trzymać swój prezent w ręku. Przesyłka dotarła do mnie błyskawicznie (nie spodziewałam się takiego ekspresowego tempa realizacji zamówienia).

Cudownie.... moja i tylko moja deska, którą wykorzystam do czego tylko będę chciała, a dodatkowo jeszcze z cudnym grawerem. Prawda, że jest świetna? Obrotowa deska drewniana wykonana jest z drewna bukowego i impregnowana olejem roślinnym. Deska płynnie i lekko się obraca, jest bardzo masywna i stabilna. Jej powierzchnia jest idealnie gładka. Grawer na desce wykonany jest z użyciem najnowszych technologii laserowych. Jest trwały i nawet po długim użytkowaniu produktu pozostaje nienaruszony i bardzo dobrze widoczny.
Dużym zaskoczeniem była dla mnie jej wielkość 🙂 Średnica deski to aż 35 cm - z powodzeniem zmieści się na niej nawet spora pizza. Deska doskonale sprawdza się również do podawania ciast, ciasteczek czy owoców.Ja wybrałam deskę z grawerem, który idealnie odpowiada mojemu zamiłowaniu do pieczenia słodkości. Moi goście z pewnością będą zaskoczeni kiedy ciasto zniknie już z deski, ale jednocześnie nie będą mieli wyrzutów sumienia, że kolejne kalorie pójdą w boczki bo przecież "Zrobione przez Anię nie tuczy" 😉Wśród asortymentu macie duży wybór desek z przeróżnymi grawerami. Złożenie zamówienia jest dziecinnie proste a strona przeprowadzi Was przez nie intuicyjnie (na stronie znajdziecie również pomoc w poszukowaniu idealnego prezentu dla wybranej osoby, np mamy, raty, babci, wujka, cioci, narzeczonej itp.). Uwaga!!!! Sklep gwarantuje darmowy  zwrot aż przez 365 dni a koszty transportu w obie strony pokrywa mygiftdna. 

Ja jednak gwarantuję Wam, że prezenty są tak wysokiej jakości i sprawiają tak wiele radości, że z pewnością nie zdecydujecie się na odesłanie żadnego z nich.

Przekładany murzynek

Murzynek - ciasto mojego dzieciństwa. Kiedy jeszcze sklepowe półki nie uginały się pod ciężarem słodyczy, a czekolada i pomarańcze pojawiały się w domu tylko od święta - murzynek był prawdziwym rarytasem. Dziś przypomniałam sobie ten smak, jednak nieco go zmodyfikowałam. Przełożony dżemem wiśniowym i kremem na bazie serka waniliowego smakuje świetnie. 

Składniki:

Ciasto:

3,5 szklanki mąki (u mnie Mąka Basia)

1,5 szklanki cukru

1.5 łyżeczki sody oczyszczonej

2 łyżki kakao (u mnie E.Wedel)

2 jajka

2 łyżki dżemu (użyłam domowego z aronii i jabłek)

1,5 szklanki mleka

1 szklanka oleju

Masa: 

3 żółtka

1 szklanka cukru pudru

2 serki waniliowe homogenizowane (użyłam Mlekpol Rolmlecz)

250 g masła

1 łyżka żelatyny

Dodatkowo:

słoiczek dżemu wiśniowego (ja użyłam domowego)

gorzka czekolada (u mnie E.Wedel) 

Wszystkie składniki ciasta wkładamy do miski i krótko miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Tortownicę o średnicy 26 cm smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą. Przelewamy ciasto. Pieczemy ok 50 minut w 160º (do suchego patyczka). Pozostawiamy do całkowitego wystudzenia. Zimne ciasto przekrawamy na 2 blaty (jeśli chcemy aby ciasto było bardziej miękkie możemy ściąć wierzch).

Masło ucieramy z cukrem pudrem, dodajemy żółtka a następnie stopniowo serek waniliowy. Żelatynę rozpuszczamy w niewielkiej ilości wrzątku. Studzimy, dodajemy do masy, miksujemy krótko do połączenia. Pierwszy blat ciasta smarujemy połową dżemu wiśniowego. Wykładamy część masy serowej, przykrywamy drugim blatem. Ciasto ponownie smarujemy dżemem a następnie wykładamy resztę masy. Wierzch posypujemy obficie startą czekoladą. 

Smacznego 🙂

Czarny diament, czyli nowa maseczka Eveline Cosmetics

Ostatnio sporo pisałam Wam o produktach marki Eveline Cosmetics. To jedna z niewielu marek, której kosmetyki naprawdę odpowiadają potrzebom mojej skóry. Seria FaceMed+, która niedawno pojawił się na rynku jest dla mnie prawdziwym odkryciem. Poza peelingiem, żelem do mycia twarzy i płynem do demakijażu od jakiegoś czasu w pielęgnacji skóry twarzy towarzyszy mi również Maseczka oczyszczająco-detoksykująca - aktywny węgiel, glinka wulkaniczna. 

Oczyszczająco-detoksykująca maseczka z aktywnym węglem Face Med+ to zaawansowany preparat do pielęgnacji twarzy, opracowany w ścisłej współpracy z dermatologiem. Polecany do każdego rodzaju cery, w szczególności narażonej na :

  1. Powracające niedoskonałości i błyszczenie
  2. zanieczyszczone miejskie powietrze

Starannie opracowana formuła maski-zabiegu została wzbogacona w AKTYWNY WĘGIEL z bambusa – nazywany przez specjalistów „czarnym diamentem” pielęgnacji skóry. Jest to naturalny składnik pochodzenia roślinnego, znany ze zdumiewających właściwości absorpcyjnych. Łagodny i bezpieczny dla cery,  działa jak prawdziwy magnes na zanieczyszczenia, precyzyjnie wychwytując wszelkiego rodzaju brud i toksyny (sebum, pot, smog, dym papierosowy, itp.)

SKUTECZNOŚĆ POTWIERDZONA BADANIAMI*:
Natychmiast: 
Pory są odblokowane, cera idealnie oczyszczona – 100% 
Cera jest odnowiona, promieniuje zdrowym blaskiem  – 95%

Po 3 tygodniach  regularnego stosowania:

Pory skóry są wyraźnie zwężone, błyszczenie w ciągu dnia zredukowane  – 99%
Poszarzały koloryt (zanieczyszczenia, toksyny) i zmęczenie skóry są wyeliminowane – 96% Wewnątrz eleganckiego, tekturowego pudełeczka kryje się mały szklany słoiczek - taki w jakim znajdziecie ulubiony krem. Opakowanie pod nakrętką zabezpieczone jest aluminiową folijką - dzięki czemu mamy pewność, że nasze  jest pełnowartościowe i nikt wcześniej do niego nie zaglądał.

Sama maseczka ma aksamitną, delikatną konsystencję i bardzo przyjemny, subtelny zapach. Aplikacja maseczki to czysta przyjemność, z łatwością rozprowadza się na skórze pokrywając ją niczym jedwabiem. Tuż po nałożeniu miałam wrażenie, że znalazłam się w profesjonalnym gabiniecie kosmetycznym a na twarz nałożono mi odprężający kompres.

Składniki maseczki wnikają głęboko w skórę twarzy, zawarty w niej aktywny węgiel niczym gąbka pochłania zanieczyszczenia i wszelkiego rodzaju toksyny, których w codziennym zabieganiu nie brakuje na naszej skórze.

Po kilku zastosowaniach maseczki zauważyłam, że moja twarz jest naprawdę dokładnie oczyszczona a znana wielu dziewczynom strefa T sprawia znacznie mniej problemów. Po zmyciu maseczki (po kilku minutach maseczka na twarzy zasycha i należy ją spłukać ciepłą wodą) skóra jest gładka, sprężysta, sprawia wrażenie dobrze nawilżonej. Producent nie rzuca słów na wiatr. Zgodnie z jego obietnicą - po 3 tygodniach stosowania kondycja mojej skóry jest naprawdę dużo lepsza, pory stały się niewidoczne, nie pojawiają się żadne wypryski a twarz wygląda zdrowo i promiennie. 

 Dużą zaletą maseczki jest pojemność opakowania. 50 ml słoiczek wystarcza na aż 12 zabiegów, czyli mniej więcej miesiąc stosowania (wg zaleceń maseczkę należy stosować 2-3 razy w tygodniu). To idealny produkt dla osób zabieganych, które potrzebują chwili aby zrobić coś dla siebie w domowym zaciszu.

Koszt maseczki to ok 27 zł. Kupicie ją w dobrych drogeriach oraz sklepie Eveline.

Polecam!!! A może znacie już ten produkt?? Co o nim sądzicie?

Ciasto chałwowe

Nie wiem jak u Was ale u mnie, kiedy za oknem robi się coraz chłodniej przychodzi czas na nieco bardziej kaloryczne ciasta. Tak już się chyba utarło, że jesień i zima to pora na ciasta nieco cięższe i bardziej słodkie. Dlatego właśnie dziś powstało ciasto z moją ulubioną chałwą. Ech ciężko mi jej sobie odmówić 🙂 

Składniki:

Ciasto:

6 jajek

1 szklanka cukru

cukier waniliowy (u mnie cukier z wanilią bourbon z Madagaskaru dr.Oetker)

3 budynie czekoladowe bez cukru (u mnie dr.Oetker)

1 łyżka mąki pszennej

Masa:

2 budynie waniliowe bez cukru (dałam Delecta z dodatkiem wanilii)

3 szklanki mleka

250 g masła

300-400 g chałwy waniliowej (u mnie Odra)

Dodatkowo:

2 słoiczki dżemu (dałam domowy z aronii i jabłek ale doskonale sprawdzi się też z czarnej porzeczki)

gorzka czekolada (u mnie E.Wedel) 

 

Białka ubijamy na sztywno, stopniowo dodajemy cukier, cukier waniliowy, żółtka, a pod koniec mąkę i proszek budyniowy. Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto i pieczemy ok 30 minut w temperaturze 160° (do suchego patyczka). Upieczony biszkopt studzimy i przekrawamy na 2 blaty.

Budyń waniliowy rozrabiamy w 1/2 szklanki mleka. Pozostałe mleko zagotowujemy i wlewamy rozpuszczony proszek. Chwilę gotujemy aż budyń zgęstnieje. Wierzch przykrywamy folią spożywczą tak aby dotykała warstwy budyniu (zapobiegniemy w ten sposób powstaniu kożucha) i dokładnie studzimy.

Masło ucieramy na puch, dodajemy pokruszoną chałwę a następnie po łyżce zimnego budyniu. Miksujemy aż masa będzie gładka. 

Pierwszy blat biszkoptu smarujemy dżemem, wykładamy połowę masy chałwowej i przykrywamy drugim biszkoptem. Ponownie smarujemy dżemem i wykładamy resztę masy. Wierzch posypujemy startą gorzką czekoladą.

UWAGA!!! Jeśli chcemy aby nasz krem był nieco bardziej słodki w trakcie ucierania możemy dodać do smaku cukier puder. 

Smacznego 🙂

 

 

 

Z Face Med+ demakijaż to pestka

Demakijaż - podstawa pielęgnacji mojej skóry każdego dnia. Po całym dniu potrzebuje ona odpoczynku i regeneracji. Nie wystarczy jednak mydło i woda (zresztą tego pierwszego nigdy nie używam do twarzy) - potrzebuję odpowiedniego kosmetyku, który usunie makijaż ale równocześnie zadba o wygląd i zdrowie mojej skóry. Postawiłam więc na Hialuronowy Płyn Micelarny 3w1 od Eveline Cosmetics. To kolejny produkt z serii FaceMed, o której pisałam Wam tutaj i tutaj

HIALURONOWY PŁYN MICELARNY 3w1 :

1. Usuwa nawet wodoodporny makijaż

2. Skutecznie oczyszcza i odświeża skórę

3. Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienie

WSKAZANIA:

• Oczyszczanie skóry bardzo suchej, podrażnionej i wrażliwej

• Demakijaż oczu i ust – usuwa nawet wodoodporny makijaż

• Codzienna pielęgnacja skóry odwodnionej

SKŁAD I DZIAŁANIE:

• Kwas hialuronowy + kompleks AQUAXYL™ – Technologia Hydraconcept 3D - Już od pierwszego zastosowania – spektakularny wzrost nawilżenia skóry, ochrona przed przesuszeniem 24h. - Po 28 dniach* – zmniejszenie łuszczenia się o 25%, wygładzenie i ujędrnienie skóry o 30%, wypełnienie mikrozmarszczek i linii mimicznych.* Badanie dot. składnika aktywnego AQUAXYL™ przeprowadzone na wybranej grupie osób.

• D-Panthenol – łagodzenie podrażnień i redukcja zaczerwienienia. Zmniejszenie reaktywności skóry i aktywna ochrona przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.

• Ekstrakt z owoców Cucumis Sativus – natychmiastowe działanie przeciwzapalne, kojące i odświeżające. Cera odzyskuje blask i zdrowy koloryt. Płyn zamknięty jest w dość dużej i masywnej butelce zakończonej korkiem z klikiem. Jest bezbarwny i bezzapachowy. To co mnie zaskoczyło w płynie to to, że dotychczas stosowanie przeze mnie płyny micelarne miały widoczne  warstwy a podczas stosowania pozostawiały tłustą warstwę na skórze. Face Med+ jest inny. Jest jednolity, nie wymaga wstrząsania przed użyciem i jest zdecydowanie delikatniejszy.

Płyn nie podrażnia, nie powoduje uczucia pieczenia ani swędzenia skóry.  Nie pozostawia po sobie tłustej powłoki. Dobrze nawilża, koi skórę, redukuje zaczerwienienia. Doskonale radzi sobie nawet z wodoodpornym makijażem. Najważniejsze dla mnie jednak jest to, że to jedyny płyn micelarny jaki stosowałam, który nie powoduje u mnie szczypania oczu. Płyn zdecydowanie polecany do skóry wrażliwej, suchej i reaktywnej skóry twarzy i powiek. Demakijaż płynem Hialuronowym nie sprawia najmniejszego problemu. Wystarczy nasączyć nim wacik i dosłownie lekko przetrzeć skórę aby cały makijaż został dokładnie usunięty. Nie ma tutaj mowy o jakimś pocieraniu skóry.  Podkłady, tusze, cienie, szminki po prostu znikają ze skóry jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Płyn jest naprawdę skuteczny i do tego wydajny. Opakowanie o pojemności 400 ml starcza naprawdę na długo. Po kilkunastu dniach stosowania zauważyłam też poprawę nawilżenia i wygładzenia skóry (to z pewnością efekt działania zawartego w płynie kwasu hialuronowego). To taki przyjemny dodatkowy efekt regularnego demakijażu. Śmiało mogę powiedzieć, że to najlepszy płyn do demakijażu jaki do tej pory stosowałam.

Koszt ok 20zł, dostaniecie go w dobrych drogeriach 🙂