Ciasto chałwowe

Nie wiem jak u Was ale u mnie, kiedy za oknem robi się coraz chłodniej przychodzi czas na nieco bardziej kaloryczne ciasta. Tak już się chyba utarło, że jesień i zima to pora na ciasta nieco cięższe i bardziej słodkie. Dlatego właśnie dziś powstało ciasto z moją ulubioną chałwą. Ech ciężko mi jej sobie odmówić 🙂 

Składniki:

Ciasto:

6 jajek

1 szklanka cukru

cukier waniliowy (u mnie cukier z wanilią bourbon z Madagaskaru dr.Oetker)

3 budynie czekoladowe bez cukru (u mnie dr.Oetker)

1 łyżka mąki pszennej

Masa:

2 budynie waniliowe bez cukru (dałam Delecta z dodatkiem wanilii)

3 szklanki mleka

250 g masła

300-400 g chałwy waniliowej (u mnie Odra)

Dodatkowo:

2 słoiczki dżemu (dałam domowy z aronii i jabłek ale doskonale sprawdzi się też z czarnej porzeczki)

gorzka czekolada (u mnie E.Wedel) 

 

Białka ubijamy na sztywno, stopniowo dodajemy cukier, cukier waniliowy, żółtka, a pod koniec mąkę i proszek budyniowy. Blaszkę o wymiarach 25x36 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto i pieczemy ok 30 minut w temperaturze 160° (do suchego patyczka). Upieczony biszkopt studzimy i przekrawamy na 2 blaty.

Budyń waniliowy rozrabiamy w 1/2 szklanki mleka. Pozostałe mleko zagotowujemy i wlewamy rozpuszczony proszek. Chwilę gotujemy aż budyń zgęstnieje. Wierzch przykrywamy folią spożywczą tak aby dotykała warstwy budyniu (zapobiegniemy w ten sposób powstaniu kożucha) i dokładnie studzimy.

Masło ucieramy na puch, dodajemy pokruszoną chałwę a następnie po łyżce zimnego budyniu. Miksujemy aż masa będzie gładka. 

Pierwszy blat biszkoptu smarujemy dżemem, wykładamy połowę masy chałwowej i przykrywamy drugim biszkoptem. Ponownie smarujemy dżemem i wykładamy resztę masy. Wierzch posypujemy startą gorzką czekoladą.

UWAGA!!! Jeśli chcemy aby nasz krem był nieco bardziej słodki w trakcie ucierania możemy dodać do smaku cukier puder. 

Smacznego 🙂

 

 

 

15 comments

    • Anna says:

      ech czasem można skusić się na małe co nieco, nie patrząc na ilość kalorii 😉 sama jestem na diecie niskoglikemicznej ale raz na jakiś czas pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa 🙂

    • Anna says:

      Ech pewnie jesteś takim łasuchem jak ja, więc ciężko dotrzymać sobie obietnicy i powstrzymać się od pieczenia 🙂 to jak nałóg – na szczęście pozytywny 😉

Dodaj komentarz