FaceMed+ – rewolucja w oczyszczaniu skóry Eveline Cosmetics

Jedwabista, gładka skóra to marzenie każdej kobiety. Czasem uzyskanie takiego efektu wymaga od nas wielu poświęceń a także pokaźnej grubości portfela. Zabiegi w specjalistycznych gabinetach nie należą do tanich ale przede wszystkim nie każdego na nie stać. Co wtedy? Są i na to sposoby. Firmy kosmetyczne prześcigają się w produkcji coraz to nowych preparatów, które możemy stosować w domowym zaciszu. Przyznam, że sama wolę takie rozwiązania - przytulne światło świec, pełna wanna aromatycznej piany i chwila tylko dla mnie. Każda z nas tego potrzebuje. Takie domowe SPA nie tylko odpręża ale również jest okazją do zrobienia czegoś dla siebie i dla swojej skóry. Potrzebujemy tylko do tego odpowiednich kosmetyków. Po co sięgnąć? Polecam serię FaceMed+ stworzoną przez Eveline Cosmetics. W kolejnych postach chciałabym przybliżyć Wam te produkty. Dziś pierwszy z nich - Enzymatyczny peeling oczyszczający. Enzymatyczny peeling oczyszczający na bazie aktywnej formuły wzbogacanej kwasami AHA i enzymem z papai, został stworzony z myślą o cerze suchej, wrażliwej, naczynkowej, ze skłonnością ze skłonnością do zaczerwienień i podrażnień. 

  • Delikatnie a zarazem skutecznie złuszcza
  • stymuluje proces odnowy komórek
  • zapewnia komfort i promienny wygląd.

Skoncentrowany ekstrakt z cytryny i marakui, zawierający kwasy AHA (glikolowy, cytrynowy, winowy, mlekowy), dzięki spektakularnym właściwościom złuszczającym zapewnia efekt ultrawygładzenia skóry, nawilżenia i wzrostu elastyczności. Witamina B3 - reguluje proces odnowy naskórka, zapobiega utracie wody i redukuje zaczerwienienia. Peeling zamknięty jest w lekkiej, poręcznej, różowej (w kolorze charakterystycznym dla serii) tubie z nakrętką zamykaną klikiem. Ma delikatną, przypominającą żel konsystencję, która sprawia, że bardzo łatwo rozprowadzić go na skórze i cudowny zapach.  Jest bardzo wydajny. Wystarczy niewielką ilość nanieść na oczyszczoną skórę twarzy, pozostawić na 8-10 minut, po czym usunąć wacikiem lub spłukać wodą.

Do tej pory używałam głównie peelingów drobnoziarnistych - wydawało mi się, że efekt jaki dają to właśnie w 100% to czego oczekuję. W końcu martwy naskórek był złuszczony a skóra gładka i przyjemna w dotyku. Peeling enzymatyczny Eveline był więc dla mnie niejako innowacją. Szybko się jednak do niego przekonałam biorąc pod uwagę efekty jakie już po pierwszej aplikacji pojawiły się na mojej twarzy.

Najważniejszą kwestią okazało się to, że po zastosowaniu peelingu moja twarz nie była czerwona jak rak. Niestety te drobno czy gruboziarniste preparaty mają do siebie to, że aby złuszczyć naskórek musimy pocierać twarz, przez co podrażniamy ją drobinkami. W tym przypadku jest inaczej. Po nałożeniu na twarz peeling działa za nas. Po zmyciu skóra jest naprawdę jedwabiście gładka. Ogromnym plusem jest też to, że peeling jednocześnie nawilża skórę - a efekt ten utrzymuje się naprawdę długo, nawet bez dodatkowego zastosowania kremu. Peeling idealnie przygotowuje skórę do dalszych zabiegów. 

Peeling okazał się produktem idealnym - mam wrażenie, że stworzonym specjalnie do mojej skóry. Po takim domowym zabiegu moja skóra wygląda zdrowo i promiennie, a zapach peelingu sprawia, że ukojone są również zmysły.

Peeling kupicie w każdej dobrej drogerii. Koszt ok 10 zł. Ja polecam... A Wy znacie?

 

One comment

  1. Pingback: Fascynacje Ani

Dodaj komentarz